Bardzo niepokojące doniesienia nadeszły z Donbasu. “Nasze dane operacyjne mówią o zmasowanym przerzucie z Rosji na linię frontu nowych oddziałów i broni pancernej” – alarmuje Dmitrij Tymczuk z grupy Informacyjny Sprzeciw. Czy wojna na Ukrainie wybuchnie lada dzień z nową siłą?
“To są przygotowania świadczące o przygotowaniu do eskalacji konfliktu. Na front wracają – wbrew warunkom rozejmu – czołgi i ciężka artyleria, w tym rakietowa” – twierdzi ekspert. Według niego, takie ruchy rosyjskich i separatystycznych wojsk zaobserwowano pod Mariupolem, Wołnowachą, Donieckiem, Artiomowskiem i Ługańskiem.
W rejonie Doniecka koncentrują się pododdziały artylerii i grupy zwiadowczo-dywersyjne, w tym oddziały rosyjskiego Specnazu podległe wywiadowi wojskowemu GRU. Pod Gorłowką dwie brygady strzelców zmotoryzowanych DNR postawiono w stan pełnej gotowości bojowej.
II Korpus Armijny LNR koło Sczastja i Stanicy Ługańskiej dostał uzupełnienia spośród zmobilizowanej miejscowej ludności i najemników z Rosji. Przybyły nowe dostawy amunicji i paliwa – donosi wywiad ukraiński.
Ponadto kolejne transporty wojskowe z Rosji wjeżdżają do Donbasu przez kontrolowaną przez separatystów granicę. W ciągu ostatniej doby największy ruch odbywał się przez punkty graniczne Izwarino i Nowoazowsk.
“Tu się szykuje coś znacznie większego niż zwykłe dotychczasowe prowokacje” – ocenia ukraiński ekspert. Wszyscy zadają sobie pytanie, czy Władimir Putin wykorzysta obecną “odwilż” w relacjach z Zachodem na tle wspólnej walki z Państwem Islamskim, aby ponownie zaatakować Ukrainę. Może już wie, że tym razem UE nie będzie ostro protestować?
Przypomnijmy, że w poniedziałek ukraińska armia postawiła separatystom ultimatum: jeśli nie zaprzestaną ostrzału ukraińskich pozycji, to Kijów ponownie wyśle na linię frontu czołgi i działa wycofane wcześniej w ramach rozejmu z Mińska.
Kresy24.pl


