Zaskakujące oświadczenie rzeczniczki rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Czy Rosja zamierza porzucić swojego najbliższego sojusznika na Bliskim Wschodzie i zaprzestanie bombardowania syryjskiej opozycji?
“Nigdy nie twierdziliśmy, że jesteśmy przeciwko jakiejkolwiek syryjskiej opozycji. Tego nigdy nie było. Nigdy też nie mówiliśmy, że w pełni popieramy politykę Asada, że uważamy ją za całkowicie prawidłową” – zapewniła Maria Zacharowa.
“Zawsze podkreślaliśmy, że w działaniach władz w Damaszku są błędy. Nigdy też nie mówiliśmy, że cała syryjska opozycja, która przeciwstawia się władzom to terroryści, z którymi trzeba walczyć” – zapewniła przedstawicielka Kremla.
Maria Zacharowa zastrzegła jednak, że próby obalenia syryjskiego dyktatora przy pomocy sił z zewnątrz mogą doprowadzić do powtórzenia w Syrii “libijskiego scenariusza”.
Zdaniem obserwatorów, wypowiedź przedstawicielki rosyjskiego MSZ może świadczyć o możliwości ustępstw ze strony Moskwy na rzecz Stanów Zjednoczonych i zachodniej koalicji wspierającej powstańców walczących przeciwko Asadowi i domagającej się ustąpienia dyktatora.
Pytanie tylko jak te deklaracje Kremla przełożą się na rosyjską kampanię militarną w Syrii, w trakcie której zdecydowana większość dotychczasowych ataków była wymierzona przeciwko syryjskiej opozycji zamiast przeciwko Państwu Islamskiemu.
Zaledwie 3 dni temu syryjska armia rządowa – przy wsparciu dziesiątków rosyjskich bombowców – odbiła z rąk rebeliantów po zaciętych walkach strategiczne miasto Asz-Szajch Maskin.
Kresy24.pl


