Jak na wielkie syberyjskie przestrzenie wielkość działek jest skromna – po hektarze na obywatela. W pierwszej kolejności ziemię mogą dostać mieszkańcy Dalekowschodniego Okręgu Federalnego, czyli najbardziej wysuniętej na Wschód części Rosji, a od 1 lutego 2017 r. – każdy chętny Rosjanin.
Ustawa o bezpłatnym rozdawaniu ziemi na Dalekim Wschodzie, podpisana przez Władimira Putina 2 maja br. weszła w życie od 1 czerwca. Działki można dostać w Jakucji, na Kamczatce, w Kraju Chabarowskim, Kraju Nadmorskim oraz w obwodach Amurskim, Magadańskim, Sachalińskim, na Czukotce oraz w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym.
Działkę można wybrać samodzielnie. W tym celu trzeba najpierw zarejestrować się na specjalnym portalu internetowym. Przez pierwsze 5 lat ziemia będzie oddana w użytkowanie, potem trzeba będzie albo podpisać umowę dzierżawy, albo uzyskać akt własności.
Ziemia może zostać właścicielowi odebrana, jeśli nie będzie on jej zagospodarowywał. Z drugiej strony – właściciele działek mogą liczyć na ulgową hipotekę – 4 proc. w skali roku. Ziemi nie mają natomiast prawa dostać obcokrajowcy, ani firmy z udziałem jakiegokolwiek kapitału zagranicznego.
Rosyjskie władze lokalne na Dalekim Wschodzie obiecują, że w rejonach, gdzie osiedli się od razu kilka osób będzie budowana infrastruktura. Wiadomo bowiem, że obok siebie mogą brać po kilka działek członkowie jednej rodziny lub obywatele, którzy zjednoczą się w ramach spółdzielni.
“Infrastruktura jest potrzebna, gdyż tak po prostu – na gołym polu – gospodarstwa się nie rozwinie” – mówi gubernator Kraju Nadmorskiego Władimir Mikłuszewskij.
Pytanie, czy wzorem Amerykanów, którzy w XIX w. ruszyli po ziemię na “Dziki Zachód”, teraz Rosjanie ruszą na “Dziki Wschód”? Wkrótce się o tym przekonamy.
Kresy24.pl
