
Fot: Ministerstwo Obrony FR
Tajemniczy start rakiety Sojuz-2.1b z kosmodromu Plesieck.
Rosja wystrzeliła 16 maja na orbitę okołoziemską aparat zdolny do strącania zachodnich satelitów – oświadczył rzecznik Sił Powietrznych USA mjr Patrick Ryder. Według niego, Rosjanie umieścili swoją “broń antykosmiczną” dokładnie na tej samej orbicie, po której krąży rządowy satelita amerykański. Pentagon pilnie śledzi rosyjskie poczynania.
O planach rozmieszczenia przez Rosję broni jądrowej w kosmosie służby USA informowały już w lutym tego roku – przypomina The Moscow Times. Uzbrojenie to może być w stanie zdetonować głowicę jądrową, aby wywołać silną falę elektro-magnetyczną, która uszkodzi zachodnie satelity na niskiej orbicie.
Również Bloomberg oceniał, że rosyjska broń jądrowa może pojawić się w kosmosie już w tym roku, jednak New York Times twierdził, że amerykańskie służby nie są przekonane, czy będzie to prawdziwa broń atomowa, czy tylko makieta takiej głowicy, mająca zastraszyć Zachód.
Jednocześnie amerykańskie media donosiły, że Pentagon pracuje nad nową generacją systemów naziemnych i kosmicznych, które mają chronić przed atakami łączność satelitarną USA poprzez zakłócanie lub paraliżowanie pracy wojskowych satelitów wroga.
Oficjalnie Władimir Putin zaprzecza, oczywiście, rosyjskim planom. Zapewnia, że Rosja występuje kategorycznie przeciwko broni jądrowej na orbicie, a “umieszcza tam tylko to samo, co inne kraje, w tym USA”.
Z kolei w kwietniu tego roku Rosja zablokowała zaproponowaną przez USA i Japonię rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ zakazującą rozmieszczania takiego uzbrojenia w kosmosie.
MAB


