“Minister spraw zagranicznych DNR” Aleksander Kofman i “deputowany Rady Ludowej” Władisław Berdiczewski wezwali francuski parlament do odsunięcia od władzy Francois Hollande’a. “Z powodu zbrodni w Syrii i w Donbasie”.
Rzecznikiem eksportu do Paryża idei przewrotu jest sympatyzujący z donbaskimi “powstańcami” francuski adwokat Damien Viguier. To za jego pośrednictwem do posłów i senatorów trafiło wiedeoprzesłanie rebeliantów, w którym apelują o postawienie Hollande’a przd Sądem Najwyższym.
Jako “dowód zbrodni” francuskiego przywódcy w nagraniu przedstawiono historie dwóch kobiet: zgwałconej na oczach męża Syryjki i mieszkanki Donbasu – w wyniku ostrzału spłonął jej dom, zginął mąż i starsza córka, dwójka dzieci odniosła rany, a ona sama straciła rekę. Wszystko to jest bezpośrednią konsekwencją działań prezydenta Francji – przekonuje w imieniu DNR francuski adwokat, nie precyzuje jednak, jaki udział miał w tych wydarzeniach Francois Hollande. Francuskie Zgromadzenie Narodowe ani Senat na apel rosyjskich separatysów z Donbasu, póki co, w żaden sposób nie zareagowały.
Tu zła wiadomość dla autorów próby dokonania przewrotu na szczytach władzy w Paryżu: jak wynika z ostatnich badań, popularność Francois Hollande’a wzrosła ostatnio do poziomu najwyższego od trzech lat. Według przeprowadzonego na zlecenie dziennika “Le Figaro” sondażu TNS-Sofres One Point, zaufanie do prezydenta deklarowało w grudniu 35 proc. respondentów, czyli więcej niż kiedykolwiek od grudnia 2012 roku, a jego sondażowa pozycja jest lepsza od tej, jaką miał na tym samym etapie swojej kadencji jego poprzednik, Nicolas Sarkozy. Natomiast przeprowadzony na zlecenie tygodnika “Paris Match” sondaż IFOP-Fiducial ujawnił, że społeczna akceptacja działań Hollande’a jako prezydenta wzrosła z 28 proc. w listopadzie do 50 proc. w grudniu.
Kresy24.pl
