W Rosji ruszyła budowa gazociągu Uchta-Torżok 2 będącego początkiem gazowej magistrali Nord Stream 2 przez Bałtyk do Niemiec, omijającej Polskę, Ukrainę, Słowację i kraje bałtyckie. Budowę gazociągu zainaugurował prezydent Władimir Putin, o czym poinformowano na stronie rosyjskiego prezydenta.
Długość budowanego w rosyjskiej Republice Komi odcinka – równoległego do już istniejącego gazociągu dostarczającego gaz do Niemiec w ramach Nord Stream – wynosi 970 km, a jego przepustowość ma wynieść 45 mld m3 rocznie.
Powstanie 8 nowych tłoczni i – jak zapewnił szef rosyjskiego koncernu Gazprom Aleksiej Miller – będzie to jeden z najnowocześniejszych gazociągów w Europie.
Przypomnijmy, że porozumienie o budowie Nord Stream 2 Rosjanie podpisali na początku września br. z niemieckimi koncernami E.On i BASF-Wintershall, brytyjsko-holenderskim Royal Dutch Shell, francuskim Engie i austriackim OMV.
Zgodnie z umową, przez Bałtyk mają zostać przeciągnięte do Niemiec dwie dodatkowe nitki gazowe – obok działających już od 2011 r. dwóch nitek Nord Stream 1. Magistralę buduje firma New European Pipeline AG, w której Gazprom ma 51 proc. akcji, a resztę – wspomniane koncerny. W wyniku tej inwestycji Niemcy staną się głównym centrum przesyłu rosyjskiego gazu do Europy.
Straci na tym – oprócz Polski i innych krajów naszego regionu – Ukraina, gdyż po zbudowaniu Nord Stream 2 Gazprom zamierza jeszcze przed 2020 rokiem zaprzestać tranzytu gazu na Zachód przez ten kraj. Obecnie przez Ukrainę Rosjanie przesyłają 62 mld m3 tego surowca rocznie. Dochodów z tranzytu gazu zostanie też pozbawiona Słowacja.
Dla Rosji projekt ten ma charakter przede wszystkim polityczny – chodzi o osłabienie pozycji Polski i Ukrainy. Niemieccy politycy zapewniają jednak obłudnie, że jest to projekt czysto komercyjny.
Umowę z Gazpromem skonstruowano w ten sposób, aby na budowę gazociągu niepotrzebna była zgoda Komisji Europejskiej, która na mocy przepisów antymonopolowych mogłaby próbować ograniczyć przesył gazu przez Nord Stream 2, tak jak zrobiła to w przypadku Nord Stream 1, przez co jego przepustowość wykorzystywana jest obecnie tylko w połowie.
Komisja Europejska zapewnia wprawdzie, że “wnikliwie oceni”, czy Nord Stream 2 jest całkowicie zgodny z unijnymi przepisami. Można się jednak spodziewać, że niemieckie lobby w UE odpowiednio zadba już o to, aby ocena ta była korzystna dla Niemiec, kosztem Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
Kresy24.pl


