
Władimir Putin zwiększył swoją osobistą ochronę z 785 do 812 funkcjonariuszy. To ci, którzy są w jego bezpośrednim otoczeniu. Do tego należy jednak doliczyć sporą część z 50 tys. funkcjonariuszy FSB, którzy pośrednio – w ten czy inny sposób – również zapewniają bezpieczeństwo dyktatora – pisze The Telegraph.
Im dłużej trwa wojna, tym Putin bardziej boi się o własne bezpieczeństwo. Pod tym względem coraz bardziej przypomina Hitlera w jego schyłkowym okresie – porównuje historyk wojskowości, Peter Caddick-Adams. Trudno się zresztą dziwić, że ktoś kto zdobył i umocnił swoją władzę przy pomocy zamachów i skrytobójstw, sam obawia się tego samego.
Kolejne 27 osób, które obecnie dołączono do osobistej ochrony Putina to specjaliści od dronów i systemów anty-dronowych. Dyktator ma nadzieję, że nowoczesne technologie ustrzegą go przed zakusami wrogów.
Obecnie cała ochrona Putina ma zakaz korzystania z transportu publicznego i komórek. W szerokim promieniu wokół niego, także w czasie wszystkich wyjazdów, połączenia komórkowe są automatycznie blokowane.
Liczbę sobowtórów Putina – tych podobnych jak dwie krople wody i tych nieco mniej – szacuje się obecnie na 10. Ma też kilka identycznie urządzonych w każdym detalu biur w Moskwie, Petersburgu, w rezydencjach wiejskich i w swoim specjalnym pociągu. Chodzi o to, by podczas wywiadu lub wideo-konferencji nie dało się ustalić, gdzie jest w tym momencie.
Ochroniarze są wyposażani w coraz dziwniejsze gadżety – ostatnio parasole kevlarowe. Wszyscy mają zainstalowany we własnych mieszkaniach wideo-monitoring, podobnie jak cała obsługa Putina – kucharze, fotografowie i reszta personelu.
Na punkcie kucharzy dyktator ma szczególną manię, którą wyniósł z rodzinnego domu. Wychował się bowiem na opowieściach swojego dziadka, Spiridona Putina, który był kucharzem u Lenina i Stalina. Boi się, że zostanie otruty, więc każdy jego posiłek muszą najpierw próbować degustatorzy żywności.
Środki bezpieczeństwa wokół Putina zaostrzono dodatkowo po tym jak w grudniu 2025 roku zginął w wybuchu bomby w Moskwie generał Fanil Sarwarow. Z jakichś powodów zamach ten wywarł bowiem na Putinie szczególne wrażenie.
Do tego dochodzi permanentna inwigilacja całego społeczeństwa przez FSB i eliminacja przez służby każdego, kogo uznają za potencjalnie niebezpiecznego. W reżimie autokratycznym każde odstępstwo od normy jest bowiem postrzegane jako zagrożenie dla dyktatora, który jest utożsamiany z całym państwem.
Jednak mimo tych wszystkich środków bezpieczeństwa, coraz bardziej paranoidalnych, potencjalni spiskowcy mają jedną zasadniczą przewagę nad Putinem. On musi być czujny nieustannie, żyjąc w ciągłym oczekiwaniu na zamach. Im zaś wystarczy odnieść sukces tylko raz – zauważa Caddick-Adams.


Dodaj swój komentarz