
Collage / fot: Exilenova+, 1News.az
Ukraińskie drony uderzyły w rosyjskiego nafto-gazowego giganta – zakłady ZapSibNeftechim w Tobolsku, wywołując duży pożar w kilku miejscach.
Ta największa petrochemia w Rosji i jedna z największych na świecie należy do koncernu Sibur. Przetwarza głównie skroplone gazy węglowodorowe (NGL, LPG) z syberyjskich złóż i wytwarza 2,5 mln ton tworzyw sztucznych rocznie, m. in. polietylen do produkcji rur, kabli, butelek, pojemników i folii oraz polipropylen dla motoryzacji, przemysłu tekstylnego i na opakowania.
Sercem zakładu jest centralna instalacja frakcjonowania gazu (CGFU) i to właśnie ona stała się celem uderzenia dronów, które aby dolecieć do petrochemii pokonały trasę ponad 2 tys. km. Na nagraniach widać płomienie i czarny dym.
Według nieoficjalnych informacji, petrochemia wstrzymała po ataku pracę i rozpoczęła awaryjne spalanie gazu, by nie dopuścić do eksplozji wewnątrz systemu. To spalanie również widać na nagraniach.
Jeśli praca zakładu zostanie sparaliżowana na dłużej, będzie to oznaczać przerwanie wielu ważnych ogniw technologicznych w rosyjskim przemyśle chemicznym. Atak ten potwierdza, że rosyjskie obiekty strategiczne na Zachodniej Syberii są już w zasięgu skutecznego rażenia ukraińskich bezzałogowców.
Petrochemia w odległym Tobolsku to nie jedyny ważny rosyjski zakład energetyki zaatakowany przez ukraińskie drony w ciągu zaledwie kilku godzin. Wcześniej uderzyły one w rafinerię Taneko w Nieżniekamsku w Tatarstanie, należącą do koncernu Tatnieft. Tam również wybuchł pożar.
Miejscowe władze poinformowały, że zginęło 13 osób, a 75 zostało rannych. Część ofiar to robotnicy najemni z Uzbekistanu i Tadżykistanu. Według strony rosyjskiej, zaatakowane zostały “zarówno cele przemysłowe, jak i cywilne, w tym hostel robotniczy”. Aby uderzyć w ten zakład drony przebyły około 1300 km.



