“Internety” już huczą. Przed kilkudziesięcioma minutami “nieznani sprawcy” ponownie zniszczyli pomnik upamiętniający blisko 1000 polskich ofiar zbrodni w Hucie Pieniackiej, dokonanej przez policjantów ukraińskich z Galizisches SS Freiwilligen Regiment 4.
To już drugi akt wandalizmu dokonany na pomniku stojącym w Hucie Pieniackiej w tym roku. Pierwszy miał miejsce w styczniu, zob. foto:
Strona ukraińska zachowała się wówczas bardzo au courant, sponsorując ze swojej kieszeni restaurację pomnika, tak aby obchody 73. rocznicy mordu (28 lutego) mogły odbyć się w godnych warunkach.
Tymczasem pomnik został ponownie zniszczony dziś wieczorem, 14 marca 2017 r. Pojawiły się malowane sprayem tryzuby, napisy “Smert Lacham” oraz słowa niecenzuralne.
Nie ma wiele wątpliwości, że akt wandalizmu dokonany akurat dzisiaj ma związek z planowaną na jutro uroczystością otwarcia w Warszawie skweru im. Wasyla Stusa – “ukraińskiego Herberta”, poety i opozycjonisty, zgładzonego przez komunistyczny reżim w latach 80.
Uroczystość odsłonięcia tablicy na rogu ul. Batorego i al. Niepodległości miał uświetnić minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin. W związku z tym, co się stało i jak histeryczna reakcja strony polskiej – szef naddnieprzańskiej dyplomacji być może w ogóle nie pojawi się jutro w Warszawie.
Rosjanom i ich pomagierom bardzo zależy, żeby relacje polsko-ukraińskie były jak najgorsze.
Kresy24.pl
