Zamiast budować własną elektrownię jądrową, Polska powinna importować energię z atomu na Białorusi. Do takiej śmiałej wizji próbuje przekonać nas jeden z polskich think tanków. Szkopuł w tym, że pomysł jest mało realny, aby nie powiedzieć, że szanse jego powodzenia są bliskie zeru – pisze Patrycja Rapacka na portalu BiznesAlert.pl.
Autorka polemizuje z autorami raportu przygotowanego przez Forum Prawo dla Rozwoju (Law4Growth), którzy wskazują, że aby uniknąć deficytu źródeł energii Polska powinna skorzystać z istniejącej już (wciąż nie oddanej do eksploatacji) elektrowni jądrowej w białoruskim Ostrowcu (przy granicy z Litwą). Wedłu ekspertów, byłby to przejaw odpowiedzialności.
Law4Growth sugeruje, że Polska mogłaby powiązać rozmowy nt. rozpoczęcia rewersowych dostaw ropy na Białoruś z propozycją budowy elektrowni „w okolicach Grodna” i importu energii z niej.
– Zakup prądu z elektrowni Ostrowiec byłby optymalnym uzupełnieniem luki w zaopatrzeniu odbiorców w Polsce północno-wschodnie po wstrzymaniu budowy Ostrołęki C, choć wymagałoby zawarcia wrażliwego politycznie porozumienia z władzami Litwy – uważa autor raportu.
Felieton przeczytasz tu…
