
Ukraińskie drony uderzyły w poniedziałek rano w trzeci już w ciągu dwóch dni skład największej w Rosji sieci handlowej Wildberries w Podolsku pod Moskwą, wywołując tam – podobnie jak w dwóch poprzednich – ogromny pożar – donosi Astra.
Przypomnijmy, że dzień wcześniej drony zaatakowały największe składy tej sieci w Elektrostali pod Moskwą i w Kotowsku w obwodzie tambowskim.
Oprócz magazynów handlowych, celem obecnego ataku był też skład paliw w Podolsku, tamtejszy wojskowy Centralny Instytut Badawczy Inżynierii Precyzyjnej, produkujący broń strzelecką i amunicję oraz park industrialny Południowe Wrota w podmoskiewskim Domodiedowie. Tam również wybuchły pożary – podaje Exilenova+.
Władze Moskwy i obwodu moskiewskiego nie informują o stratach, ograniczając się tylko sztampowym komunikatem o “odparciu ataku ponad 400 dronów”.
Zdaniem ekspertów, Ukraińcy znaleźli nowy, bardzo słaby punkt Rosji – ataki na składy handlowe mogą kompletnie ją zrujnować. To nie jest bowiem “kilka magazynów z chińskim badziewiem”, to prawdziwy kręgosłup rosyjskiej gospodarki.
Sieci Wildberries i Ozon kontrolują prawie 80% wszystkich zamówień online w Rosji, a cały rosyjski rynek e-commerce był w ubiegłym roku wart ok. 170 miliardów dolarów. Firmy te nie tylko dostarczają towary konsumentom, ale także części i surowce dziesiątkom tysięcy małych firm w całym kraju. Zatrudniają łącznie 1,2 mln ludzi.
Jednocześnie ich terminale i składy są bardzo łatwym celem, nie chronią ich żadne systemy obrony powietrznej i nie są w stanie tego robić. Czy po tych uderzeniach ludzie zechcą tam dalej pracować za grosze, tym bardziej, że w Kotowsku zginęli pracownicy nocnej zmiany, a kilkudziesięciu zostało rannych? – zastanawia się publicysta Piotr Czernyszow.
Firmy masowo tracą towary, pracownicy ryzykują życie, a zwykli klienci mogą zapomnieć, że dostaną szybko swoje zamówienia. A swoją drogą na nagraniach widać, że magazyny te paliły się o wiele intensywniej, niż niejedna rafineria. Ciekawe, co tam składowano? – zastanawia się ekspert.
Wildberries dostarczała armii sprzęt wojskowy, komponenty dronów, kamizelki kuloodporne, urządzenia obserwacyjne i nawigacyjne. Zgodnie z Konwencją Genewską, nie był więc “cel cywilny”, ale cel o oczywistym znaczeniu dla prowadzenia wojny. Inne sieci zaopatrujące wojsko też powinny się przygotować na ataki – zauważa z kolei Kirył Martynow.
Zresztą skoro Rosja nie ma żadnych oporów, by uderzać rakietami w ukraińskie bloki mieszkalne, szpitale, budynki głównej sieci pocztowej, stacje benzynowe, czy cywilne pociągi, to o czym w ogóle mówimy?



Dodaj swój komentarz