
Przez całą noc na 17 lipca ukraińskie drony formacji “Ptaki Madziara” atakowały cele w okupowanym Kerczu na Krymie. Raz po raz słychać było eksplozje, wybuchły duże pożary.
Według kanału Krymski Wiatr, w kilku miejscach pali się miejscowa stacja kolejowa, a także skład ropy, pociągi na bocznicach i stacja energetyczna Kerczeńska. Zdjęcia satelitarne NASA potwierdzają duży pożar dworca kolejowego w Kerczu. Trafiona też została położona dalej na wybrzeżu stacja energetyczna Koktebel.
To już drugi dzień nalotów na Kercz. Rosyjskie media potwierdzają, że 150-tysięczne miasto jest całkowicie pozbawione prądu. Wodociągi, które działają na awaryjnym zasilaniu, raz po raz wstrzymują dostawy wody i prawdopodobnie wkrótce nie będzie jej już wcale.
DonPress.ru i sieć energetyczna Krymenergo przyznają, że podobna sytuacja jest w wielu innych regionach Krymu, zarówno wschodnich, jak północno-zachodnich, gdyż podstacje energetyczne są głównym celem ukraińskich uderzeń od szeregu dni. Problemy z prądem i wodą występują niemal wszędzie na okupowanym półwyspie.
Rosyjskie władze nie są w stanie poinformować, kiedy i czy w ogóle temu zaradzą. Dlaczego w takim razie nie zarządzają ewakuacji? Przecież Most Krymski nadal stoi nietknięty i nie jest atakowany, zapewne właśnie po to, żeby dać ludziom możliwość wyjazdu. Ale o to trzeba już zapytać Putina.



1 komentarz
Wzrasta poziom radości...
17 lipca 2026 o 11:38… kiedy Ukraińcy odbijają swój Krym.