Bój o lotnisko w Doniecku zaczyna przypominać drugi Stalingrad, tyle że dziś atakują Rosjanie. Gdzie indziej może jest rozejm. Tu strzały i eksplozje nie cichną ani na chwilę. Gwałtowne ataki i kontrataki, na gruzach rosnące stosy trupów. I tak będzie nadal, zanim jedna strona nie wymorduje drugiej. Od tej bitwy zbyt dużo zależy.
Już prawie piąty miesiąc armia ukraińska broni donieckiego lotniska, a właściwie gruzów, które z niego zostały po nieustannym ostrzale artyleryjskim ze strony separatystów. W czwartek wieczorem wydawało się, że to już koniec. Rosjanie przeszli do gwałtownego szturmu, zdobywając kilka terminali. Rosyjska telewizja z dumą ogłosiła na cały świat, że już po wszystkim – lotnisko zdobyte.
Szczęście nie trwało długo – kontratak ukraińskiego specnazu po raz kolejny odrzucił separatystów na dawne pozycje. Wycofali się, zostawiając zabitych na polu boju.
http://www.youtube.com/watch?v=XVLNHlIyZJQ
“Ale długo tak nie wytrzymamy. Jeśli nie dostaniemy wsparcia, trzeba się będzie wycofać i zniszczyć co się da, przede wszystkim pas startowy” – mówi jeden z żołnierzy 93 Brygady Zmechanizowanej z Kirowogradu. “To nic nie da” – mówi jego kolega. “Zaleją dziury betonem i za tydzień będą mogli stąd normalnie startować”.
To właśnie 93 Brygada specnazu stanowi trzon obrony, wspierana przez czołgi 17 Brygady, desantowców z 79 Brygady i formacje ochotnicze Prawego Sektora. “Dowódca 93 Brygady zapowiedział jednak, że jeśli my się wycofamy, to jego ludzie także” – przyznaje Borisław Bereza z Prawego Sektora.
“Nie dają nam ani chwili spokoju, co się okopiemy, to rozwalają nasze umocnienia z dział” – przyznaje inny obrońca. Ukraińcy mają jednak jeden niezaprzeczalny atut – w ich rękach jest cały labirynt podziemnych przejść i schronów pod lotniskiem. To właśnie dzięki nim potrafią przedostać się na tyły atakujących i zaskoczyć ich w najmniej oczekiwanym miejscu. Z tego powodu separatyści zaczęli ich już nazywać “podziemnymi ukrami” i “cyborgami”.
Ze strategicznego znaczenia lotniska zdają sobie sprawę nawet unijni biurokraci. Jak podała agencja Bloomberg, powołując się na źródła w rządzie Niemiec, jeśli lotnisko zostanie zdobyte, Bruksela zaostrzy sankcje wobec Rosji. Zdobycie tego obiektu może bowiem mieć “nieprzewidziane następstwa” dla losów całej wojny. Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że po utracie lotniska Ukraińcy mogą zapomnieć o odzyskaniu Doniecka. Z drugiej strony – w rękach Rosjan lotnisko stanie się główną bazą militarną i zaopatrzeniową do ofensywy na resztę kraju. Również lotniczej – na teren kontrolowany przez separatystów wjechały właśnie z Rosji myśliwce z zamalowanymi znakami rozpoznawczymi. Posiadając “własne” lotnictwo separatyści staną się praktycznie nie do pokonania.
Na razie jednak samoloty są bezużyteczne. Moskwa zaczyna się niecierpliwić. “Właśnie wysłali swoim ludziom w Doniecku rozkaz, że lotnisko ma być zdobyte najpóźniej do jutra” – poinformował szef ukraińskiego wywiadu, generał Nikołaj Małomuż. Według niego, szturmem dowodzi obecnie najemnik o pseudonimie “Abchaz”, któremu Moskwa obiecała za zdobycie lotniska milion dolarów. Rzuca on więc do szturmu kolejne oddziały, nie licząc się ze stratami ani wśród najemników, ani wśród separatystów.
W wyniku tego lotnisko przypomina obecnie sceny z Apokalipsy. Na ruinach trupy żołnierzy obu stron. Ukraińcy próbują zabierać swoich pod osłoną wozów bojowych. Twierdzą, że proponowali wstrzymanie ognia, aby separatyści mogli zrobić to samo, ale ich to nie interesuje.
“Ten Abchaz ciągle wchodzi na nasze częstotliwości i próbuje nas straszyć. A to śpiewa hymn Ukrainy, a to grozi, że obetnie nam uszy, a to obiecuje, że wydzieli nam “zielony korytarz”, żebyśmy się mogli wycofać” – mówi jeden z dowódców ukraińskiej obrony.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego Rosjanie tak zaciekle atakują lotnisko. “Chcą w ten odciągnąć jak najwięcej naszych sił z południa kraju, gdzie Putin planuje decydującą ofensywę z Krymu” – ocenia Andrej Łysenko, analityk ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. O tym, że taka ofensywa jest nieuchronna pisaliśmy w czwartek w artykule “Putin szykuje potężne uderzenie na południu! Inaczej Krym umrze bez wody, prądu i gazu”
Wiele wskazuje więc, że najbliższe dni mogą być w walkach o lotnisko w Doniecku przełomowe, decydując faktycznie o losach całej wojny na Ukrainie.
Kresy24.pl / newsru.com, Segodnia

