Mieszkańcy kontrolowanej przez separatystów ukraińskiej Gorłowce pokazali co myślą o pracy obserwatorów OBWE i ich misji w niewypowiedzianej rosyjsko-ukraińskiej wojnie o Donbas.
„Pomagajcie ludziom! Wyłaźcie z samochodów, jeśli chcecie zobaczyć kto do kogo strzelał! Rozmawiajcie z nami!” – wołali zdesperowani, domagając się od OBWE faktycznej, a nie pozorowanej pracy na linii frontu po tym, jak w wyniku trwających ostrzałów ucierpieli ludzie i zostały zrujnowane kolejne domy.
Misja obserwacyjna OBWE, która ma nadzorować naruszane bez przerwy zawieszenie broni, działa na terenach opanowanych przez separatystów od dwóch lat. Jej praca jest sabotowana przez separatystyczne władze Doniecka i Ługańska. Samochody są niszczone, biura atakowane przez demonstrantów, a obserwatorzy ostrzeliwani.
Kijów domaga się, by kontrolę sprawowała w Donbasie uzbrojona misja, a jeszcze lepiej siły pokojowe ONZ i by obsadziły one granicę ukraińsko-rosyjskiej, która jest pod kontrolą separatystów, co uniemożliwiłoby transport żołnierzy, broni, amunicji i uzbrojenia z Rosji.
Z tego samego powodu Moskwa sprzeciwia się wysłaniu kolejnej, uzbrojonej misji OBWE i proponuje, by wydać ręczną broń obecnym obserwatorom, albo skierować ją do obsadzenia linii frontu w Donbasie, nie zaś granicy.
Tymczasem walki w Donbasie trwają, a ciężka artyleria nie jest wycofywana z linii frontu, jak tego wymagają porozumienia mińskie.
Kresy24.pl
