“Moja mama jest na Ukrainie”, “Moi bracia są na Ukrainie”, “Moi przyjaciele są na Ukrainie” – takie i podobne wielkie plakaty zaczęły masowo pojawiać się na przystankach autobusowych Krymu. Rozklejane przez nieznane osoby, budzą wściekłość rosyjskich służb, które nie nadążają z ich zrywaniem.
“Tak powinien wyglądać pokojowy protest przeciwko okupacji. Co prawda, mogą u nas za to rozstrzelać” – napisał jeden z mieszkańców Sewastopola, który zamieścił na Facebooku zdjęcia z akcji.
Kresy24.pl

