Reżimowa rosyjska agencja TASS powołując się na rosyjskie ministerstwo agresji (nazywane oficjalnie ministerstwem obrony) podała na portalu społecznościowym, że krążownik rakietowy “Moskwa” zatonął podczas sztormu, w czasie odholowywania go do portu po uszkodzeniu kadłuba.
Dokładnie przekazany komunikat brzmi:
“Podczas holowania krążownika “Moskwa” do portu przeznacznia, z powodu uszkodzeń kadłuba, do których doszło w czasie pożaru z powodu detonacji amunicji, okręt stracił równowagę. W warunkach sztormowego wzburzenia morza okręt zatonął”.
Rosja wcześniej podawała, że na okręcie doszło do pożaru w wyniku wybuchu amunicji, ale statek nie zatonął i jest odholowywany. Podano też, że ponad 500-osobową załogę udało się uratować.
Rosyjskie oświadczenia nie rozjaśniają do końca sytuacji, nie wiadomo więc na pewno, co przydarzyło okrętowi, jednemu z największych w rosyjskiej flocie.
Ukraińskie władze lokalne w Odessie podawały tylko, że okręt został trafiony albo z zestawu obrony wybrzeża ukraińskiej produkcji Neptun, albo z brytyjskiego zestawu Harpoon. Częściej pojawia się wersja z Neptunem.
Bliski doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego do spraw wojskowych, Ołeksij Arestowycz, mówił wczoraj wieczorem, że na Morzu Czarnym płonie “Moskwa” i nie wiadomo, co z nią będzie,
Wiadomo, że wczoraj przez wiele godzin z “Moskwy” wysyłano sygnał SOS.
Ukraińskie dowództwo podało, że krążownik “Moskwa” został trafiony dwoma rakietami “Neptun” na Morzu Czarnym niedaleko Odessy.
Z kolei Pentagon ze swojej strony parę godzin temu potwierdził, że doszło do co najmniej jednego wybuchu na krążowniku, i że próbowano odholować okręt do Sewastopola na okupowanym Krymie na remont.
“Moskwa” była zdolna do transportowania i wystrzeliwania rakiet z głowicami atomowymi. Nie wiadomo, czy w chwili zatonięcia były na niej rakiety z głowicami atomowymi.
W sieci pojawiły się co najmniej 2 nagrania mające przedstawiać moment trafienia “Moskwy” rakietą, ale na razie ani jednego z nich nie potwierdziło żadne oficjalne konto, więc na razie, dopóki autentyczność nie będzie w 100 procentach potwierdzona, nie będziemy ich udostępniać.
Oprac. MaH, unian.net



