Francuskie ataki na infrastrukturę naftową islamskich terrorystów są, według rosyjskiego MSZ, prowadzone z powodów, których „w żaden sposób nie można uzasadnić samoobroną”.
„Podejrzewam, że partnerzy francuscy zdają sobie sprawę z nieuniknionej skutecznej ofensywy armii syryjskiej i rychłego powrotu złóż ropy naftowej pod kontrolę rządu Syrii”- cytuje Kommersant szefa departamentu MSZ ds. nowych wyzwań i zagrożeń Ilię Rogaczewa. Zdaniem Rosji cele nalotów Paryż powinien uzgadniać z reżimem Asada.
Moskwa zaczyna też stawiać inne warunki i domaga się uznania rządów Asada. „Ataki w Paryżu sprawiły, że Zachód zaczął rozumieć, iż priorytetem w Syrii jest walka z dżihadystami z Państwa Islamskiego, a nie obalenie prezydenta Baszara el-Asada” – powiedział w czwartek minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zapowiadając, że Rosja jest gotowa współpracować z zachodnią koalicją przeciwko Państwu Islamskiemu pod wodzą USA, pod warunkiem, że Zachód zaakceptuje suwerenność władz w Damaszku.
Według Ławrowa, Asad odzwierciedla interesy znacznej części syryjskiego społeczeństwa i bez niego nie ma obecnie możliwości rozwiązania konfliktu w Syrii.
Kresy24.pl

