Na drugi dzień po pierwszych bombardowaniach dokonanych przez rosyjskie lotnictwo w Syrii władze w Moskwie oświadczyły, że nie zamierzają walczyć wyłącznie z Państwem Islamskim, ale mają “całą listę” wrogów, którą uzgodniły z syryjskim dyktatorem Asadem. Chodzi oczywiście o powstańców syryjskich, przed którymi Rosja próbuje go ratować.
“Mamy całą listę terrorystycznych organizacji, które działają na terytorium Syrii. Cele naszych ataków określamy w koordynacji z siłami zbrojnymi Syrii” – przyznał rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow cytowany przez RIA Novosti.
Przypomnijmy, że dotychczas – w celu uzasadnienia swojej interwencji zbrojnej w Syrii – Moskwa zapewniała, że zamierza tam walczyć z Państwem Islamskim. O żadnych “innych wrogach” nie było mowy. Tymczasem już pierwsze rosyjskie uderzenie w środę zostało wymierzone w tereny, na których nie ma islamistów, są natomiast przeciwnicy Asada.
Teraz, jeśli ktoś jeszcze wierzył w szczerość intencji Putina, powinien ostatecznie pozbyć się złudzeń. Dodajmy, że samoloty Rosji zaatakowały w Syrii zaledwie 2 dni po tym jak rosyjski przywódca zapewniał na sesji ONZ w Nowym Jorku, że bezpośrednia interwencja jego armii w tym kraju jest wykluczona.
W odpowiedzi na rosyjski atak – w którym według Syryjskiego Centrum Praw Człowieka zginęło 27 cywilów, w tym 5 kobiet i 6 dzieci – amerykański Sekretarz Stanu John Kerry w rozmowie z szefem kremlowskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem oskarżył Putina o drastyczne naruszenie wcześniejszych uzgodnień i wmieszanie się w wewnętrzny konflikt w Syrii.
Wstrzymania przez Rosję bombardowań Syrii zażądała też Arabia Saudyjska.
Kresy24.pl


