Tak wygląda poranek 12 sierpnia w Mińsku. Pod aresztem tzw. wydobywczym Akrestina w stolicy Białorusi tłumnie gromadzą się rodziny i przyjaciele tych, którzy od niedzieli 9 sierpnia wychodzą na ulice, by zaprotestować przeciwko sfałszowaniu wyborów. Wielu z nich do domów nie wróciło i nie ma z nimi kontaktu.
Te tłumy pod murami aresztu, to rodziny poszukujące swoich bliskich, niektórzy od trzech dni nie wiedzą, co się dzieje z ich synami, mężami czy braćmi. Poszukują ich w szpitalach, na komendach milicji, aresztach i więzieniach.
Najprawdopodobniej bojąc się szturmu tych nieuzbrojonych kobiet, na dachu więzienia ustawiono snajperów.
Wśród tysięcy zatrzymanych Białorusinów są trzej studenci z Polski.
Do you see that violence? This guy just raised his fist or showed a victory sign… pic.twitter.com/PinRPHJXik
— Franak Viačorka (@franakviacorka) August 8, 2020


