Dmitrij Miedwiediew ostrzega Gruzinów przed wstąpieniem do NATO. W wywiadzie dla radia „Kommiersant FM” premier Rosji oświadczył, że przystąpienie Gruzji do NATO może doprowadzić do katastrofalnych konsekwencji.
Kreml ostrzega: „Przystąpienie Gruzji do Sojuszu Północnoatlantyckim może sprowokować straszny konflikt, nie rozumiemy po co to komu potrzebne” – powiedział Miedwiediew.
Szef rosyjskiego rządu zauważył również, że można było uniknąć wojny w Gruzji w 2008 roku. „Nie było żadnej nieuchronności” – dodał premier.
12 lipca sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg potwierdził zamiar przyjęcia Gruzji do sojuszu. Jeszcze dziesięć lat temu, na szczycie NATO w Bukareszcie, przywódcy sojuszu obiecali, że Ukraina i Gruzja ostatecznie zostaną członkami NATO. Prezydent Rosji Władimir Putin z kolei odparł, że Rosja szczególnie negatywnie przyjęłaby dalszą ekspansję NATO poprzez przystąpienie do sojuszu Gruzji i Ukrainy.
Władze w Tbilisi zapowiedziały, że żadne argumenty i groźby ze strony Rosji nie zawrócą ich kraju z drogi do integracji z NATO i Unią Europejską.
W nocy z 7 na 8 sierpnia przypada 10. rocznica wojny gruzińsko-rosyjskiej o Osetię Południową. 10 lat temu rosyjska armia uniemożliwiła Gruzinom odzyskanie kontroli nad separatystycznym regionem i po kilkudniowych starciach zbrojnych wkroczyła do Gruzji, zajmując część jej terytorium. Wtedy władze w Tbilisi zerwały stosunki dyplomatyczne z Rosją.
Tbilisi przypomina, że jednym z warunków zawieszenia broni, które zawarto w w 2008 roku, było wycofanie rosyjskich wojsk z Abchazji i Osetii Południowej. Moskwa do dziś nie spełniła tego warunku.
W Gruzji trwają obecnie obchody 10. rocznicy tego wydarzenia. Do stolicy tego kraju udali się ministrowie spraw zagranicznych Polski, Litwy i Łotwy oraz wicepremier Ukrainy. Ich obecność w Tbilisi ma nawiązywać do wizyty polityków tych krajów, zorganizowanej w 2008 roku z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Kresy24.pl/nn.by/ba



