Wypadł z gniazda rodziców i leżał na ziemi bez oznak życia. Po skomplikowanej operacji, którą poprzedziły konsultacje weterynaryjne, zdjęcia rentgenowskie i inne kosztowne badania, udało się go uratować. Ale będą kłopoty.
Pisklę rzadkiego, chronionego na Litwie bielika, znalazł ornitolog Saulius Rumbutis. Przyniósł je do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, gdzie okazało się że maluch ma złamaną nogę.
Weterynarz Towarzystwa podjął słuszną, wydawałoby się, decyzję o ratowaniu pisklaka. A jako że złamanie było stare, 1-2 tygodniowe i dotychczas nikt nie próbował wstawić w gips nogi pisklęcia orła, postanowił zasięgnąć opinii weterynaryjnych autorytetów.
Koszty badań, eksperckich konsultacji i samej operacji poniosło Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Za 3-4 dni umieści małego pacjenta w dużej klatce, żeby mógł się już trochę poruszać. Ptaka czeka długi okres rehabilitacji.
I tu pojawia się problem.
Ministerstwo Ochrony Środowiska nie chce partycypować w kosztach całego przedsięwzięcia, bo… nie obejmuje tego umowa z Towarzystwem.
Bielik oraz jego opiekunowie, nie mogąc liczyć na bezduszny rząd, pokładają nadzieję w ofiarności litewskiego społeczeństwa.
Kresy24.pl
