Wyzwania towarzyszące relacjom polsko-litewskim pozostały te same, ale czasu na znalezienie na nie odpowiedzi jest coraz mniej. Cierpliwość wykazywana przez Polskę, świadomą swojej przewagi potencjału, miała sens, ale od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainie czarne scenariusze dotyczące konfliktów na wschodzie stają się prawdopodobne i czynią rozwiązanie problemów polsko-litewskich zadaniem pilnym. Cnota cierpliwości staje się wadą – pisze w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska” Przemysław Żurawski vel Grajewski.
„Czas na perswazję i spokojne tłumaczenie kończy się, i to przede wszystkim dla Litwy, i nie z powodu Polski, lecz ze względu na groźbę agresji rosyjskiej w naszym regionie. Litwa czasu dostała aż nadto i nie wykorzystała go należycie. Dziś liczy się już każdy dzień. Każdy problem Polaków na Litwie, rozwiązany przed rosyjską prowokacją, zmniejsza prawdopodobieństwo jej sukcesu. Po niej będzie za późno. Klucz do wzmocnienia bezpieczeństwa zarówno Polski, jak i Litwy leży w ręku władz w Wilnie, i jeśli one go nie użyją, zaszkodzą przede wszystkim sobie, ale niestety także Polsce, dlatego oszczędzanie Litwinom kilku słów gorzkiej prawdy, zasadne w ubiegłych latach, staje się nierozważne. Rzeczywistość jest niewesoła i powstrzymując się od jej rzetelnego opisania, nie zmienimy jej. Nie ma już czasu na dyplomatyczne niedomówienia. Nazywając zaś rzeczy po imieniu, mamy szansę obudzić decydentów w grodzie Giedymina i pozbawić ich iluzji, jeśli je nadal żywią”. (POLECAMY CAŁY ARTYKUŁ)
Kresy24.pl/niezależna.pl
