Zdjęcie użyte w kampanii reklamowej towarzyszącej otwarciu nowego sklepu niemieckiej sieci w Kownie, przedstawiące panoramę Starego Miasta, zostało poddane skandalicznemu retuszowi. Z dachów wszystkich kościołów zniknęły krzyże.
Lidl przekonuje, że wizerunek Kowna bez krzyży został opublikowany niecelowo i tłumaczy, że zdjęcie w takiej formie otrzymał od agencji, z którą współpracuje. „Ubolewamy, że nie zwróciliśmy uwagi, iż nie ma tam krzyży – nie prosiliśmy o taką korekcję fotografii […]. Krzyże mogły być niechcący usunięte podczas obróbki zdjęcia. Zdjęcie ze swojej strony usunęliśmy” – napisano w oświadczeniu. Tymczasem wiadomo, że podobne praktyki Lidl stosuje też w innych krajach – na przykład w Grecji, Włoszech, Belgii i Niemczech…
Dziekan Wydziału Komunikacji Uniwersytetu Wileńskiego Andrius Vaišnys podkreśla, że Lidl nie stosuje spójnej komunikacji w usprawiedliwianiu usuwaniu symboli religijnych z reklam – w jednym krajach przedstawia to jako nieporozumienie, w innych – jako chęć niewyróżniania żadnej grupy religijnej. „Możemy w tym dostrzec tendencję spółki do kłamstwa. Użytkownik jest traktowany jak głupiec, a jego środowisko kulturowe po prostu nie jest szanowane” – komentuje Vaišnys.
Dziennikarz Audrius Bačiulis uważa, że na sprawę należy reagować na poziomie politycznym. „Jeżeli się nie mylę, trzy czwarte Litwinów określają siebie jako katolicy. Przypomnijmy, że są jeszcze i prawosławni, i lutarnie, którzy również są chrześcijanami. Właściwie mówimy o całkowicie chrześcijańskim kraju, a kościół to nie tylko księża i budynki, to także wszyscy ludzie, którzy identyfikują się z tą religią. W zasadzie, Lidl obraził trzy czwarte mieszkańców Litwy” – powiedział Bačiulisw rozmowie z portalem lrt.lt .
Kresy24.pl/zw.lt, lrt.lt, GPC
