Sceny jak z czasów wojny w Afganistanie. Ciała 31 rosyjskich najemników zabitych w czasie walk o lotnisko w Doniecku wracają do Rosji dwoma ciężarówkami – relacjonuje w radiu Echo Moskwy dziennikarka Maria Turczenkowa.
Według niej, w “drodze do ojczyzny” Rosjanom towarzyszyli jedynie liczni dziennikarze rosyjskich stacji telewizyjnych. Nie nadali jednak potem z tego żadnych relacji. Pożegnać zabitych nie przybyli ani przedstawiciele samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, z jej “premierem” Aleksandrem Borodajem, ani żaden mieszkaniec Doniecka.
Ponieważ wcześniej w miejskich kostnicach nie starczyło miejsca na ciała, zabitych Rosjan umieszczono… w lodówkach miejscowej fabryki lodów. Na każdej trumnie umieszczono kartkę o treści: “Zaświadczenie. Kostnica w Doniecku zaświadcza, że ani w trupie zabitego ob. (…), urodzonego dn. (…), ani w trumnie nie znajdują się przedmioty, których przewożenie przez państwową granicę Ukrainy jest zakazane”.
Dziennikarka potwierdziła, że wśród wywożonych było ciało instruktora Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji Siergieja Żdanowicza, weterana wojny w Afganistanie. Z tamtej wojny wrócił cało. Z Ukrainy – “Ładunkiem 200″…
“Ładunek 200” to w terminologii armii rosyjskiej kryptonim przewozu ciał poległych żołnierzy.
Kresy24.pl / Echo Moskwy (blogi)


