Stężenie siarkowodoru i innych trucizn w powietrzu wielokrotnie przekroczyło normy bezpieczeństwa – potwierdzają władze Moskwy. To poważna awaria rafinerii w dzielnicy Lublino – podaje agencja TASS. Do atmosfery przedostały się trujące substancje.
Obecnie stężenie siarkowodoru w Moskwie 6-krotnie przekracza bezpieczny poziom. Niestety, w obecnych warunkach atmosferycznych nie ma szansy, aby trująca chmura prędko się rozwiała – podaje moskiewski Departament Ochrony Środowiska. Wcześniej automatyczna stacja pomiarowa odnotowała też 2,5-krotne przekroczenie dopuszczalnych norm styrenu i 1,5-krotne przekroczenie stężenia formaldehydu.
W dzielnicy Lublino już co najmniej kilka osób przywieziono na pogotowie z objawami zatrucia i silnym bólem głowy – podaje telewizja LifeNews. Władze Moskwy twierdzą jednak, że nie są potrzebne maski przeciwgazowe. Apelują natomiast, aby pozamykać okna i drzwi i nie wychodzić na ulicę. Najbardziej narażeni na zatrucie są alergicy – zalecono im profilaktyczne zażycie odpowiednich lekarstw.
Mieszkańcy z różnych dzielnic donoszą, że obecnie w całej Moskwie śmierdzi siarkowodorem – zapach jest najsilniejszy w centrum miasta.
Tymczasem pomimo oficjalnej informacji władz, że gazy wydostały się do atmosfery z rafinerii, część rosyjskich mediów twierdzi, że przyczyną pojawienia się jadowitej chmury jest awaria, która nastąpiła od razu w trzech oczyszczalniach ścieków – Kurianowskiej, Nowokurianowskiej i Lubereckiej. To właśnie dlatego chmura siarkowodoru rozprzestrzeniła się na wszystkie dzielnice Moskwy. Oto co widzą ze swoich okien mieszkańcy dzielnicy Kożuchowo:
Kresy24.pl / vesti.ru, interfax, tass

