Syryjska organizacja Ahrar-asz-Szam współpracująca z Państwem Islamskim ostrzelała rakietami Grad – rosyjskiej produkcji – rosyjską bazę wojskową w Latakii – podaje korespondent Die Welt.
Tylko w ciągu jednego dnia islamiści wystrzelili z okolicznych wzgórz aż 49 rakiet, usiłując zniszczyć pas lotniska, skąd startują rosyjskie samoloty bombardujące Syrię. Ogień był jednak mało celny – tylko dwa pociski trafiły w rosyjską bazę – donosi syryjska Rada Praw Człowieka SOHR.
Islamiści wykorzystują do ostrzału rosyjskie rakiety, które wcześniej Moskwa dostarczyła do Syrii dyktatorowi Asadowi, a które wpadły w ręce terrorystów w zdobytych przez nich magazynach syryjskiej armii.
Tymczasem kierownictwo Al-Kaidy w Syrii wyznaczyło w Internecie i na rozlepianych w Syrii plakatach nagrodę w wysokości 21,2 tys. USD za każdego schwytanego żywcem rosyjskiego żołnierza – informuje The Times.
Wcześniej wojnę Rosji wypowiedziała także syryjska Armia Islamu wspierana przez Arabię Saudyjską. Również powstańcy z Wolnej Armii Syrii walczący przeciwko reżimowi Asada zaproponowali stworzenie szerokiej koalicji arabskich państw regionu przeciwko Rosji i Iranowi – podaje Reuters.
Zachodnia prasa przypomina przy okazji, że jak niedawno przyznała sama Moskwa, w szeregach Państwa Islamskiego walczy co najmniej 2,5 tys. tysiąca rosyjskich najemników. “Nie trzeba być ekspertem, żeby zrozumieć, że prędzej czy później mogą oni także przybyć do Rosji” – zauważa The Times.
Zresztą obawy o ataki terrorystyczne na Rosję pojawiły się już nawet w rosyjskim parlamencie. “Terroryści mogą zwrócić uwagę na nasz kraj” – napisał na Facebooku opozycyjny rosyjski deputowany Dmitrij Gudkow.
Zdaniem obserwatorów, rosyjskie bombardowania islamistów i opozycji syryjskiej mogą przynieść Rosji efekt odwrotny do oczekiwanego – konsolidację różnych ugrupowań terrorystycznych przeciwko wspólnemu wrogowi – Moskwie.
Die Welt zauważa też, że w górach w rejonie rosyjskiej bazy w Latakii działają też pomniejsze ugrupowania mające z Putinem stare porachunki – to Czeczeńcy walczący po stronie miejscowej Al-Kaidy.
Co najmniej trzema takimi oddziałami dowodzą czeczeńscy komendanci pamiętający jeszcze wojnę przeciwko Rosji na północnym Kaukazie, a jedna z tych bojówek nazywa się nawet “Adsznad al-Kaukaz”. Nawet ich islamscy “koledzy-terroryści” uważają tych Czeczenów za “kompletnie stukniętych fanatyków, którzy nie boją się niczego” – pisze korespondent Die Welt.
Kresy24.pl

