Mieszkańcy kontrolowanej przez rosyjskich separatystów Makiejewki nie mają pieniędzy na jedzenie. Żądają kartek na bezpłatną żywność. Wyszli na wiec przed budynkiem lokalnej administracji i zablokowali centrum miasta.
Od października Kijów przestał przekazywać na Donbas pieniądze. Jako jedną z przyczyn podano nagminne napady na konwoje z gotówką. Emeryci mogą dokonać wypłaty świadczeń w bankach i na poczcie – na terenie kontrolowanym przez Ukrainę. Problem mają pracownicy sfery budżetowej, którzy pracują na rzecz separatystów. Mogą liczyć wyłącznie na pomoc socjalną, a i to jedynie ci, którzy mają na utrzymaniu osoby niepełnoletnie. Zdesperowani mieszkańcy Makiejewki wszczęli akcje protestu.
Urzędnicy Donieckiej Republiki Ludowej próbują wyciszać głodowe bunty, ale kiedy ludzie otrzymają żywność, powiedzieć nie potrafią. W sąsiedniej Gorłowce, kiedy do miasta przyjechała ciężarówka z martwymi kurczakami z opuszczonych ferm drobiowych, rozpoczęła się o nie prawdziwa bitwa.
„Po raz ostatni DRL zapłaciła nauczycielom i lekarzom we wrześniu – po 3 000 hrywien. Na tym się skończyło. Potem obiecali, że będą wydawać nieodpłatne produkty raz na 10 dni, teraz, niestety, nawet tego nie ma. (…) Zaczęto pisać o darmowych jadłodajniach. Na początku września były dwie na całe 400-tysięczne miasto. Teraz nawet tych nie ma. Sklepy są zawalone jedzeniem, ale pieniędzy nie ma” – cytuje Radio Swoboda mieszkankę z Makiejewki.
Kresy24.pl/Słowo Polskie/Radio Swoboda

