
Fot: @bypolofficial
„Pracy, mieszkań i lekarzy potrzeba, a nie pomalowanych płotów i milicji” – kpią mieszkańcy Grodzieńszczyzny w reakcji na słowa gubernatora Jurija Karajewa, który chce zatrzymać ludzi z graniczącego z Polską obwodu.
Karajew to były minister spraw wewnętrznych, kojarzony z brutalnym tłumieniem protestów po wyborach w sierpniu 2020 roku. W tym samym roku Aleksander Łukaszenka wysłał go na Grodzieńszczyznę jako swojego „gauleitera”, aby zaprowadził tam porządek i nie dopuścił do wybuchu kolejnych protestów.
Dziś Jurij Karajew spacyfikował gniew ludu i skupia się na tym, by region nie opustoszał.
Kierujący obwodem przekonuje, że władze muszą stworzyć w regionach warunki równie dobre jak w Mińsku czy Grodnie. Co proponuje? Zapowiada remonty, poprawę wyglądu miejscowości i ….. przygotowania do tradycyjnych Dożynek.
Na taką propozycję szybko odpowiedzieli mu mieszkańcy Grodzieńszczyzny, przypominając, dlaczego w ogóle wyjeżdżają.
Wystarczyło kilka zdań Karajewa w państwowej telewizji, aby pod materiałem pojawiła się fala komentarzy. Prawdopodobnie pisali ci, którzy wyjechali za granicę, bo na Białorusi za taki komentarz trafia się do więzienia.
„Pytaliście młodych? Czy ich w ogóle interesują wasze Dożynki?” – pyta jeden z użytkowników.
Inny uderza znacznie mocniej:
„Naprodukowaliście milicji w każdej wsi po jednej kompanii. Jakiego rozwoju można oczekiwać w kraju, w którym władza jest całkowicie oderwana od młodzieży?”
Kolejni komentujący kpią z pomysłów władz:
„Wprowadźcie w rejonach karajewowski standard. Kije, druty, ogrodzenia – nikt nie ucieknie”.
Padają też propozycje „rozwiązania” problemu emigracji:
„Zabrać paszporty i postawić punkty kontrolne?”
„Postawcie karabinierów”.
Jeden z komentujących podsumował to jeszcze dosadniej: normalne państwa tworzą warunki, żeby ludzie chcieli zostać, a Białoruś – żeby nie mogli wyjechać.
Komentatorzy nie zapomnieli, kim jest generał Jurij Karajew. Był ministrem spraw wewnętrznych podczas protestów po wyborach prezydenckich w 2020 roku. Białoruskie służby brutalnie rozpędzały wówczas demonstracje i masowo zatrzymywały protestujących.
Po wyborach Łukaszenka skierował Karajewa na Grodzieńszczyznę, gdzie miał osobiście dopilnować sytuacji w regionie i nie dopuścić do rozprzestrzenienia się protestów. W białoruskiej opozycyjnej retoryce Karajew zaczął być określany mianem „gauleitera Grodzieńszczyzny” – nawiązując do nazistowskich namiestników odpowiedzialnych za zarządzanie okupowanymi regionami.
Dziś ten sam człowiek przekonuje, że jego zadaniem jest sprawić, aby mieszkańcy Grodzieńszczyzny nie uciekali z regionu.
Nic dziwnego, że komentarze szybko zeszły na rok 2020:
„Znowu będziecie zatrzymywać pałkami?”
„Dosłownie człowiek, przez którego wyjechała masa ludzi”.
„Ludzi nie zatrzyma się ładną fasadą”
Mieszkańcy wskazują na znacznie bardziej przyziemne problemy.
W Łahojsku – jak pisze jeden z komentujących – mieszkańcy mają problemy nawet z podstawową opieką medyczną i muszą jeździć do innych miejscowości. W Oszmianach, według kolejnego wpisu, dramatycznie ubywa lekarzy.
„Medycyna to pierwsza rzecz, która powinna być w mieście” – zauważa mieszkaniec.
Podobnych przykładów jest więcej.
Komentatorzy przekonują, że odnowione ulice i przygotowane na Dożynki fasady nie zatrzymają ludzi, jeśli nie będą mieli gdzie pracować i za co żyć.
„Ludzie wyjeżdżają nie z powodu wyglądu miejscowości, ale dlatego, że nie mogą zarobić pieniędzy na godne życie”.
W komentarzach pojawia się gotowa recepta:
„Nie jestem urzędnikiem, ale znam trzy proste prawdy, żeby ludzie nie uciekali: godne miejsca pracy, dobra pensja, dostępne mieszkanie” – pisze jeden z Białorusinów.
Inny dodaje:
„Pracować trzeba, a nie stawiać zadania”.
Jeszcze inny komentuje gorzko:
„Jeździli, jeżdżą i będą jeździć. Życie na Białorusi już dawno wygasło”.
„Najpierw zatrzymajcie represje”
Najostrzejsze komentarze dotyczą jednak polityki.
Część mieszkańców uważa, że bez zakończenia represji nie będzie ani rozwoju, ani powrotu emigrantów.
„Żeby ludzie nie wyjeżdżali, trzeba zatrzymać represje. A żeby zaczęli wracać, trzeba uniewinnić niewinnych, wypłacić odszkodowania i ukarać winnych”.
Inni piszą wprost o potrzebie zmiany systemu:
„Żeby ludzie nie wyjeżdżali, w kraju musi być zmiana władzy, a nie starcza stagnacja”.



