
Ilustracja: AI
NATO i Stany Zjednoczone przeprowadziły efektowną demonstrację siły w rejonie rosyjskiego obwodu królewieckiego. Media piszą, że w przypadku ataku Rosji na państwa bałtyckie lub Polskę, to właśnie ten region stanie się celem numer jeden zachodniego uderzenia.
Przypomnijmy, że w lipcu rosyjskie wojska przeprowadziły w obwodzie królewieckim duże ćwiczenia mobilizacyjne. W odpowiedzi zachodni sojusznicy pod wodzą USA zgromadzili w tym regionie w końcu sierpnia imponujące zgrupowanie lotnicze.
W jego skład weszły myśliwce amerykańskie i norweskie, samolot wczesnego wykrywania E-3A AWACS, samolot rozpoznania Artemis II, latające cysterny i śmigłowce bojowe Apache. Według szacunków ekspertów, w powietrzu przebywało tam jednocześnie od 25 do 50 maszyn.
Gwiazdą tego zgrupowania stał się EA-37B Compass Call – najnowszy amerykański samolot ataku radioelektronicznego do neutralizacji systemów łączności, dowodzenia i radarów. Przybył nad Polskę z bazy na Cyprze i operował dwie godziny na zachód od Królewca. Miało to pokazać Rosjanom, że USA mogą skutecznie porazić obronę powietrzną i systemy WRE Rosji w tym regionie.
I chyba nieprzypadkowo na dzień przed tą demonstracją siły Bild opublikował materiał o koncepcji prowadzenia wojny przez Sojusz w przypadku agresji Rosji na kraje bałtyckie – NATO Land Warfighting Concept.
W razie konfliktu, przewiduje ona trzy kolejne kroki. Pierwszy – to właśnie neutralizacja gęsto rozlokowanych w obwodzie królewieckim rosyjskich systemów obrony powietrznej i wyrzutni rakietowych.
Drugi etap – to rażenie celów w “autonomicznej strefie” wzdłuż granic z Rosją i Białorusią, ale tylko przez drony i naziemne roboty bojowe. Dopiero trzeci etap – to uderzenia w logistykę w głębi terytorium Rosji. Sojusz zamierza od początku zdobyć panowanie w powietrzu nad regionem bałtyckim.
Eksperci oceniają, że obecne działania NATO i USA wokół Królewca to znacznie więcej, niż dotychczasowa rutyna, czyli regularne patrole i przechwytywanie rosyjskich samolotów z wyłączonymi transponderami. Te incydenty stały się już tak nagminne, że litewskie Ministerstwo Obrony publikuje komunikaty na ten temat jak codzienną prognozę pogody.
Teraz w powietrzu znalazło się jednak potężne zgrupowanie NATO, ćwiczące faktycznie atak na rosyjskie cele w tym obwodzie. A jednoczesna wizyta w Moskwie szefa CIA Johna Ratcliffe’a – pierwsza od początku wojny Rosji z Ukrainą – to zapewne nie tylko próba uregulowania tego konfliktu, ale też ostrzeżenie, by Rosja nie próbowała przekraczać “czerwonych linii” nad Bałtykiem.



