
Collage / fot: 114 Brygada OT Ukrainy
Ukraińscy operatorzy z 38 pułku obrony powietrznej pokazali nagranie z odparcia kolejnego nalotu rosyjskich dronów bojowych. Tym razem jedna tylko załoga swoimi dronami przechwytującymi STING załatwiła aż 15 rosyjskich bezzałogowców (14 Mołnija i 1 Shahed) – podaje Censor.net.
Przypomnijmy, że dron przechwytujący STING z systemem Hornet Vision CTRL to najbardziej innowacyjne, wręcz przełomowe ukraińskie rozwiązanie w zakresie obrony powietrznej, opracowane przez grupę inżynierów-wolontariuszy Wild Hornets (Dziki Szerszenie). Jest zgodne ze standardem NATO. Jego cel to niszczenie rosyjskich dronów-kamikaze Shahed/Geran i innych.
STING to wyspecjalizowany, szybki quadrokopter FPV o aerodynamicznym kształcie przypominającym pocisk. Osiąga prędkość 280-340 km/h, co pozwala mu bez problemu doganiać i taranować Shahedy (osiągają 150-180 km/h, w locie nurkowym – krótko – do 220 km/h). STING może operować do wysokości 5 km, choć były już przechwycenia nawet na pułapie ponad 7 km.
Kamery termowizyjne STING-ów dobrze namierzają silniki zbliżających się bezzałogowców wroga także w nocy. Mózgiem operacji jest jednak zaawansowany system Hornet Vision CTRL, który pojawił się w tym roku i pozwala sterować dronami z odległości setek kilometrów, a nawet ponad 2 tys. km. Jest przy tym bardzo odporny na zagłuszanie sygnału.
Dotychczasowy rekordzista – ukraiński operator “Hulk” strącił STING-ami dwa Shahedy z odległości ponad 500 km. Tylko do połowy 2026 roku ukraińskie załogi zniszczyły nimi ponad 1 tys. rosyjskich dronów, głównie w rejonie Kijowa i Odessy, a łączna liczba maszyn strąconych przez wszystkie drony Wild Hornets jest oczywiście znacznie wyższa.
Jeden taki dron kosztuje 2100 USD, co przy cenie Shahedów ok. 35 tys. USD sprawia, że jest to bardzo tani sposób obrony. Dla porównania – rakiety przeciwlotnicze do systemu Patriot lub podobnych kosztują miliony. Ale chyba nikt normalny – przynajmniej na Ukrainie – nie strzela już z Patriotów do dronów.
Podsumowując: jeśli w przyszłości chcemy w Polsce skutecznie chronić się przed rosyjskimi dronami, powinniśmy to mieć bezwzględnie i to jak najszybciej. Albo coś bardzo zbliżonego. I nie kilka egzemplarzy na wystawach sprzętu zbrojeniowego i defiladach, tylko masową własną produkcję.
Przykład Ukrainy pokazuje, że wprawdzie śmigłowce też są do tego celu dobre, ale po pierwsze – znacznie droższe, wymagające obsługi i logistyki, a po drugie – czy rzeczywiście mamy ich aż tyle z wyszkolonymi załogami, żeby odeprzeć zmasowany rosyjski nalot kilkuset Shahedów na raz? Zaś wspomniane strzelanie z Patriotów, F-35 lub F-16 do dronów potraktujmy jako ponury żart.
