Były szef Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego Elmar Brok o tym, czy Zachód zajmie stanowisko, jeśli Federacja Rosyjska podejmie próbę destabilizacji sytuacji na Ukrainie.
Dziennikarka Deutsche Welle Żanna Niemcowa rozmawiała z Elmarem Brokiem o jedności UE, jej współpracy z Trumpem i zniesieniu sankcji wobec Rosji. Pytała też, czy Unia Europejska wesprze Aleksandra Łukaszenkę jeśli Rosja podejmie próbę destabilizacji sytuacji na Białorusi, tak jak wspierała Ukrainę
Niemiecki polityk przekonuje, że nie można porównywać tych dwóch przypadków choćby dlatego, że Petro Poroszenko podobnie jak ukraiński parlament został wybrany w drodze demokratycznych wyborów, czego z cały przekonaniem nie można powiedzieć o Łukaszence i białoruskim parlamencie.
Żanna Niemcowa: Czy to znaczy, że UE nie pomoże Łukaszence?
Emar Brok: Nie, tego nie powiedziałem. To, oczywiście, byłoby naruszenie zasad zawartych w Karcie Paryskiej, Akcie końcowym Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie i innych umowach międzynarodowych. Chodzi o integralność terytorialną i suwerenność kraju. Jeśli Białoruś ma stać się kolejnym krajem, w odniesieniu do którego te zasady są łamane, to Europa, NATO i Stany Zjednoczone będą musiały rozważyć, jak na nią odpowiedzieć.
Jak powiedział Elmar Brok, propozycja prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa o “wymianie” częściowego zniesienia sankcji wobec Moskwy na redukcję arsenału jądrowego przez Federację Rosyjską, oznacza oddanie Ukrainy w ręce Rosji. Podkreślił, że z sankcji można zrezygnować dopiero po wypełnieniu porozumień mińskich, a nie “handlować” bronią jądrową.
Kresy24.pl/dw.de


