W białoruskiej telewizji reżimowej Stanisław Kniaziew, profesor-akademik, historyk i doktor praw, ujawnił istnienie planu polegającego na tym, że około 150 samochodów terenowych z ciężkimi karabinami maszynowymi “pod przykrywką inwazji” ma wkroczyć na Białoruś z terytorium Litwy, najechać Mińsk, przejąć rezydencję prezydenta i “zastrzelić Łukaszenkę”.
Niezależny białoruski portal tut.by po programie skontaktował się z Kniaziewem, by spytać go, skąd ma te informacje. Przewodniczący Departamentu Administracji Publicznej Akademii Zarządzania odmówił podania źródła. Ale przyznał, że miał na myśli, jak czytamy, wojskową interwencję z terytorium zachodniego sąsiada Białorusi. – Nie jest już tajemnicą, że zgrupowanie zbrojne stoi w pobliżu naszych granic – przekonywał.
Nie chciał powiedzieć, czy chodzi o wojska NATO, ale że pewne oddziały planowały inwazję, a inni mieli wjechać “pod przykrywką”. Potem już nie chciał rozmawiać.
Reżimowa telewizja pokazała też nagrania z przesłuchań aresztowanych Aleksandra Fieduty, Grigorija Kostusiewa (Kastusiou) i Jurija Zienkowicza.
Kniaziewicz powiedział, że samochody terenowe z cekaeamami mogłyby dotrzeć do Mińska w trzy godziny z Litwy.
Kniaziew urodził się w Rosji, w Nowosybirsku. Ma 72 lata, jest absolwentem wyższej szkoły wojskowej w Tomsku i szkoły podyplomowej KGB, weteranem z wojny w Afganistanie. Od 1990 roku pracował w organach bezpieczeństwa Białorusi. Na początku XXI wieku na ok. 1,5 roku wiceszefem administracji prezydenta, a także wicesekretarzem Rady Bezpieczeństwa Białorusi. Od 2019 roku sprawuje obecne stanowisko w szkole, której patronuje Aleksander Łukaszenka. W latach 2003-07 był zresztą jej rektorem, a w latach 2011-18 był rektorem Międzynarodowego Instytut Stosunków Pracowniczych i Społecznych w Mińsku.
O rzekomym udaremnionym zamachu na Łukaszenkę mówi też sam Łukaszenka oraz Rosja.
Oprac. MaH, belarusfeed.com
fot. Wikimedia Commons, CC



