Tego źródła zazwyczaj nie cytujemy z powodów, nad którymi rozwodzić się szczegółowo nie będziemy, a określić je można eufemistycznie „problemem mentalno-lingwistycznym”. Tym razem robimy wyjątek. Fragmenty wypowiedzi prezesa zarządu kijowskiego Centrum Stosowanych Badań Politycznych przytaczamy za polskojęzycznym ukraińskim portalem Wschodnik.pl (po naszej korekcie językowej). Przed Wami politolog Wołodymr Fesenko:
„Po pierwsze to nie Kaczyński będzie decydować, czy Ukraina wejdzie do Europy czy nie. W UE stosunek do niego jest tak samo niejednoznaczny, jak u nas do Bandery. Wszak u nas też wewnątrz kraju stosunek do Bandery jest niejednoznaczny. Dla jednych jest bohaterem, ukraińskim Che Guevarą, a dla innych postacią ocenianą z całkiem innego punktu widzenia” – mówi Fesenko, nie precyzując co oznacza „całkiem inne” postrzeganie Bandery przez Ukraińców i dlaczego zestawia nazwisko współtwórcy organizacji odpowiedzialnej za zorganizowane ludobójstwa polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej z liderem rządzącej w Polsce partii politycznej Prawo i Sprawiedliwość.
„Moda na Banderę” wynika, zdaniem Fesenki, z realiów wojny i dlatego na Ukrainie jest wg niego zapotrzebowanie na takie postaci, chociaż on sam „osobiście uważa”, że „lepiej, aby na Ukrainie więcej ulic nazywano imionami obecnych bohaterów wojny na wschodzie (…)” . – „Wtedy Europa będzie miała do nas mniej pretensji” – mówi Fesenko.
„Dla nich (Polaków – red. Kresy24) Bandera nie jest symbolem walki za ojczyznę z bronią w ręku. Dla nich to terrorysta i morderca. W latach trzydziestych zabijał polskich administratorów, polityków, urzędników, siedział za to w polskim więzieniu. Dlatego dla niego Polska była wrogiem, tak samo jak komunistyczny Związek Radziecki – tłumaczy czytelnikom portalu Wschodnik.pl Wołodymyr Fesenko, stawiając między Związkiem Sowieckim i II RP znak równości, który ma usprawiedliwiać działania Bandery.
„Następnie jest problem Wołynia. Bandera nie ma z tym tematem nic wspólnego – przekonuje Fesenko – ponieważ podczas tych wydarzeń siedział w niemieckim obozie koncentracyjnym. Niemniej jednak, dzięki radzieckiej propagandzie wielu uważa go za symbol ukraińskiego nacjonalizmu. (…). Polacy również tak go postrzegają”.
“Wołyń to tragiczna karta historii, gdzie Ukraińcy mordowali Polaków, a Polacy mordowali Ukraińców” – wyjaśnia Fesenko dodając, że „Należy o tym pamiętać i w żadnym wypadku nie powtarzać czegoś podobnego”.
„Myślę, że obecnie, dotyczy to w pierwszej kolejności Kaczyńskiego, nie możemy skupiać się na poszukiwaniu problemów w przeszłości. My też możemy wiele pokazać naszym polskim przyjaciołom w przeszłości historycznej. Ale my się tym nie zajmujemy. Nasze stanowisko jest mądrzejsze. Musimy myśleć o przyszłości i o teraźniejszości” – mówi Fesenko, zauważa jednak , że w przyszłości kult Bandery będzie stwarzać problemy. Nie ze względu na jego postrzeganie w Polsce, lecz… “w Europie”.
„Ukraina popełniła dużo błędów w tym zakresie. Uważam, że nadmierne pielęgnowanie kultu Bandery naprawdę będzie stwarzać nam problemy w postrzeganiu przez europejską opinią publiczną. (…) Bandera, Biłecki czy ktoś inny – wszelcy wojujący nacjonaliści i radykałowie – będą rodzić krytyczny stosunek do nas. Mają oni (Europa – red. Kresy24) obecnie problem ze swoimi radykałami. A tu pojawia się jeszcze nasza kwestia. Wywołuje to niezrozumienie” – mówi Fesenko.
„Kaczyński ma nie tyle europejskie spojrzenie na Banderę, ile odzwierciedla zdanie części polskiego społeczeństwa i swoje własne. Ale nie Kaczyński będzie decydować o europejskiej przyszłości Ukrainy” – twierdzi politolog z kijowskiego Centrum Stosowanych Badań Politycznych cytowany przez ukraiński portal.
Kresy24.pl

