Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych tradycyjnie jest pretekstem dla powtarzana stwierdzenia: „nie wszyscy oni byli święci”. Mdli mnie od tego.
A może pociągnijmy ten wątek. Nie wszyscy uczestnicy powstania styczniowego byli święci (polecam zapoznać się z działalnością powstańczego wymiaru sprawiedliwości), nie wszyscy obrońcy Westerplatte byli święci (wystarczy prześledzić ich dalsze losy), nie wszyscy strzelcy i ułani z wojny polsko-bolszewickiej byli święci (zdarzało się, popełniali zbrodnie). Powiem więcej: nie wszyscy dzisiejsi żołnierze i oficerowie każdej armii świata są święci (powątpiewających odsyłam do sprawozdań żandarmerii).
I co z tego wynika? Ano nic. Dlaczego w ich wypadku „nie wszyscy święci” nie są powodem dla bicia piany i podważania zasług? Dlaczego Wyklęci są traktowani inaczej, dlaczego właśnie w ich przypadku banalne „nie wszyscy byli święci” jest wystarczającym argumentem (…)?
Andrzej Poczobut
Komentarz pochodzi z profilu Autora na Facebooku.


