
Susza w naszej części Europy coraz bardziej doskwiera ptakom. Żeby tylko nie przestały przylatywać bo jak tu wyobrazić sobie Polskę, czy Białoruś bez bocianów?
95-letnia mieszkanka przedmieść Brześcia oswoiła bociana, który stał się u niej stałym gościem, a w zasadzie stołownikiem. Ze swojej skromnej emerytury kupuje mu codziennie szproty w sklepiku, w których skrzydlak bardzo gustuje i z dnia na dzień coraz chętniej przylatuje na jej podwórko.
Dostał już nawet proste imię – Mały i zaczyna na nie reagować. “Obecna susza na okolicznych bagnach oznacza dla bocianów brak pożywienia, więc coraz trudniej jest im wykarmić młode. Być może dokarmiając go, moja prababcia ratuje im życie” – napisała na Instagramie prawnuczka opiekunki bociana, Janina Bosak i zamieściła nagranie.
Wcześniej emerytka opiekowała się rannym krukiem, którego uratowała przed psami. W końcu doszedł do siebie i odleciał, ale od lat regularnie ją odwiedza.



Dodaj swój komentarz