To już nie są pojedyncze incydenty. Obwód Rówieński Ukrainy stanął na krawędzi zbrojnego buntu mieszkańców i lokalnej mafii, która kontroluje masowe nielegalne wydobycie bursztynu w tym regionie.
Bezprawnym wydobywaniem bursztynu zajmuje się już co czwarty mieszkaniec Obwodu Rówieńskiego. Na niektórych odkrywkach pracuje na raz po kilkaset, a niekiedy kilka tysięcy osób. Szacuje się, że wydobycie przynosi 1 mln USD dziennie czystego zysku.
Do wielu wsi i małych miejscowości ukraińska policja nawet nie próbuje już wjeżdżać – po drodze stoją uzbrojone posterunki wystawione przez mafię, które wystawiają przepustki, a także sprzedają mieszkańcom “pozwolenia” na nielegalne wydobycie. Już kilka razy patrole ukraińskiej policji zostały pobite i przegnane siłą.
Do walki z nielegalnymi kopaczami powołano już w Kijowie specjalny sztab, a minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow usunął w poniedziałek szefa policji w Równem Siergieja Maksimowa, który nie potrafił zapanować nad sytuacją w regionie, a prawdopodobnie sam mógł być zamieszany w nielegalny proceder.
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko już w lipcu ubiegłego roku zażądał natychmiastowego przerwania nielegalnego wydobycia i oskarżył miejscową milicję i Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy o wspieranie i krycie tego procederu. Od tamtego czasu nic się jednak nie zmieniło. Co więcej – wydobycie znacznie wzrosło.
Do Równego zostały w ostatnich dniach ściągnięte dodatkowe oddziały Gwardii Narodowej, ale według nieoficjalnych informacji, żołnierze nie chcą atakować mieszkańców. “Jeśli wprowadzą Gwardię Narodową w okolice Klesowa, gdzie obecnie pracuje nielegalnie 3 tys. osób, może dojść do otwartego powstania zbrojnego” – ostrzega dziennikarz Dmitro Leontiuk.
Czytaj także: Ukraińska milicja zatopiona w bursztynie. Poroszenko wściekły
Kresy24.pl
