Nad zachodnie wybrzeże USA dotarły kłęby dymu z gigantycznych pożarów na rosyjskiej Syberii – podaje The Weather Channel. Mieszkańcy stanów Oregon, Kalifornia i Waszyngton widzą także łunę nad oceanem – podają miejscowe media. Zadymienie jest również widoczne z satelitów.
Według doniesień rosyjskich mediów, pożary objęły już w tym roku blisko 250 tys. hektarów. Dla porównania – to tak jakby płonął lub już się spalił pas szerokości ponad 2 km przebiegający w poprzek przez całą Polskę – od Ustrzyk Górnych w Bieszczadach do Świnoujścia.
Jak podają rosyjskie agencje, liczba ofiar śmiertelnych wzrosła już do 34, a około 7,5 tys. osób jest poparzonych lub zatrutych dymem. Spłonęło kilkadziesiąt miejscowości. Dziesiątki tysięcy ludzi straciły dach nad głową. Gęstym dymem zostało całkowicie spowite m.in. duże miasto Czyta.
Obecnie ogień z Chakasji i Zabajkala przerzucił się do Buriacji, gdzie tylko w ciągu ostatniej doby obszar pożogi zwiększył się 1,5 raza. Do Buriacji przerzucane są z Zabajkala helikoptery gaśnicze. Ogień przedostał się także do przygranicznych regionów Chin, powodując spustoszenie w regionie Mongolia Wewnętrzna.
Przypomnijmy, że przyczyną pożarów było według służb rosyjskich nieostrożne wypalanie traw przez pasterzy w rosyjskiej Chakasji.
Kresy24.pl


