W ciągu najbliższych tygodni nastąpi wznowienie działań wojennych. Tym, co spowoduje powrót do rozwiązań militarnych, będzie brak postępu w rozmowach w Mińsku – cytuje dyrektora ukraińskiego Instytutu Analiz i Zarządzania Polityką Rusłana Bortnika eizvestia.com.
Putin i Merkel zgodzili dać szansę Ukrainie przeprowadzenia reform konstytucyjnych. Stąd kolejny „rozejm”. Dogadali się dać Poroszence trochę wytchnienia. Putin ma w tym swój cel – nadzieję, że Poroszence reforma się nie powiedzie. I tak właśnie się dzieje, bo wygranie pierwszej tury głosowania z jednoczesnym rozpadem koalicji to pyrrusowe zwycięstwo. Tak więc w najbliższych tygodniach czeka nas ponowna aktwizacja działań bojowych separatystów – podobnie jak to miało miejsce w sierpniu. Dialog z Ługańską i Doniecką Republiką Ludową utknął w martwym punkcie i nie przybliży nas do możliwości przeprowadzenia wyborów na terenach okupowanych. Natomiast po wybuchu granatu pod parlamentem został otwarty drugi front na Ukrainie. Teraz Putin czeka, abyśmy pogrązyli się w wewnątrzpolitycznych walkach. Jednocześnie zrobi wszystko, aby Ukraina załamała się ekonomicznie i politycznie. Ale na razie piłka jest po naszej stronie boiska. Do wiosny Rosja nie ośmieli się zaatakować Ukrainy, może jednak wykorzystać w tym celu separatystów. Jeśli więc Putin wcześniej popchnął nas na skraj przepaści, to obecnie nie musi już robić nic więcej. Ukraina zmierza do dna i bez jego pomocy”– ocenia ukraiński analityk polityczny.
Kresy24.pl


