Tak dziwnej próby ucieczki przez granicę polsko-białoruską nie było już dawno. Nielegalni imigranci z Azji próbujący dostać się do Polski – to chleb powszedni. Ale obywatelka Słowenii uciekająca na Białoruś z Unii Europejskiej?
Do Polski przyjechała Citroenem wraz z nieletnim synem. Samochód porzuciła nad Bugiem we wtorek wieczorem, a następnie nadmuchała ponton i przeprawiła się na stronę białoruską. Ze sobą zabrała 5 tys. euro, 6 telefonów komórkowych, komputer stacjonarny z monitorem i rzeczy osobiste.
I prawie jej się udało – wpadła dopiero kiedy uruchomiła się ukryta w krzakach tajna sygnalizacja. Została zatrzymana przez białoruskich pograniczników z Rejonu Kamienieckiego – podaje państwowa agencja Biełta. Poinformowana o zdarzeniu polska Straż Graniczna odnalazła porzuconego nad Bugiem Citroena.
Oboje uciekinierzy od razu zwrócili się o status uchodźcy na Białorusi. Twierdzą, że przyjechali tu w poszukiwaniu lepszego życia. Dlaczego w celu przyjazdu nie wystąpili najzwyczajniej w świecie o białoruskie wizy – trudno powiedzieć.
Według najnowszego rankingu dobrobytu Prosperity Index, Słowenia zajmuje 24 pozycję na świecie pod względem poziomu życia, natomiast Białoruś jest na miejscu 53, choć zapewne należy wziąć sporą poprawkę na zawyżanie przez władze białoruskie dostarczanych przez nie danych.
Z kolei średnia płaca w Słowenii – znacznie wyższa niż w Polsce – to równowartość ok. 4200 PLN. Na Białorusi średnia płaca to w przeliczeniu około 1800 PLN. Czy Słowenka odnajdzie na Białorusi “lepsze życie” – czas pokaże.
Kresy24.pl / Euroradio



