Totalna kompromitacja ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości i szok dla rodzin ofiar Majdanu. Dmitrij Sadowik, były szef oddziału Berkutu oskarżony o udział w zamordowaniu 39 demonstrantów w Kijowie, uciekł ukraińskim władzom i przedostał się do Rosjan.
“Sadowik jest na Krymie. To informacja z bardzo pewnego źródła” – podała agencja Unkrinform, powołując się na wysokiego rangą funkcjonariusza ukraińskich służb.
Przypomnijmy, że 19 września sąd w Kijowie – do czasu zakończenia procesu – zgodził się zamienić Sadowikowi pobyt w areszcie na areszt domowy. Zrezygnowano nawet z założenia mu elektronicznej bransoletki. W dniu 3 października były berkutowiec powiedział żonie, że idzie zbadać się do przychodni, po czym już się w domu nie pojawił.
6 października Sąd Apelacyjny w Kijowie przywrócił postanowienie o umieszczeniu Sadowika w areszcie. Tyle, że w obecnej sytuacji nie ma to już żadnego znaczenia. Wszczęto też śledztwo mające wyjaśnić jak doszło do wypuszczenia oskarżonego przez sąd.
Tymczasem adwokat berkutowca twierdzi, że Sadowik wcale nie uciekł, tylko został porwany i może zostać zabity. Nie ujawnił jednak, czy mieli tego dokonać dawni ludzie Janukowycza, obawiający się, że Sadowik ich “wsypie”, czy była to raczej zemsta za mordy na Majdanie.
Tymczasem w sieci pojawiły się zdjęcia, na których rozpoznano Sadowika strzelającego z ostrej broni do demonstrantów na Majdanie. Niewykluczone, że to właśnie te zdjęcia mogły skłonić byłego dowódcę Berkutu do ucieczki na Krym.
Kresy24.pl / Obozrevatel.com


