Mieszkańcy ukraińskiej stolicy alarmują, że swąd spalenizny unosi się nad wieloma dzielnicami, a nad przedmieściach słychać eksplozje. Władze twierdzą, że znowu zapaliły się torfowiska wokół Kijowa, a na skutek pożarów zaczęły masowo wybuchać niewypały leżące w tych torfowiskach od czasów II wojny światowej.
“Eksplodują pociski, które leżały na dnie dawnych błot. Obecnie błota wyschły i zapaliły się, a pociski zaczęły wybuchać. Na miejsce natychmiast przybyli saperzy, którym udało się już wyciągnąć z tego terenu około 150 niewypałów, do których jeszcze nie doszedł ogień” – mówią przedstawiciele Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.
“Obecnie mamy 6 źródeł ognia w rejonie miejscowości Krasnyj, Abramowka, Borodianka, Irpen, Gostomel i w rejonie Baryszewskim. Wczoraj udało się kilka ugasić” – informują strażacy. Według nich, przyczyną pożarów jest zaprószenie ognia przez ludzi.
Lekarze uspokajają, że powietrze w Kijowie – choć zadymione – nie zagraża zdrowiu, a służby sanitarne stale badają poziom zawartych w nim szkodliwych substancji, który na razie jest w normie.
Tymczasem dyrektor Kijowskiego Centrum Ekologicznego Władimir Borejko twierdzi, że “ludzie oddychają sadzą, tlenkiem węgla i benzapirenem, które są przecież bardzo niebezpieczne dla zdrowia”. Przypomnijmy, że poprzednie tak duże zadymienie miało miejsce w Kijowie 2 września br. Wtedy z powodu smogu zamknięto nawet szkoły.
Kresy24.pl


