Były szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa Gediminas Grina chce, żeby na Litwie w ogóle nie było szkół mniejszości narodowych. Żadnych! Ani prywatnych, ani publicznych.
„Takie szkoły w ogóle nie kształcą postawy obywatelskiej, bo są odizolowane w sensie społeczności narodowej. Jeżeli szkoła jest powołana na podstawie przynależności do mniejszości narodowej, znaczy, opiera się ona na jakichś innych zasadach” – powiedział Grina (cytat za zw.lt).
Jego zdaniem nie powinno być ani prywatnych, ani publicznych szkół mniejszości narodowych, za wyjątkiem szkół międzynarodowych dla dzieci dyplomatów z krajów NATO.
„Uważam, że z zasady takich szkół być nie powinno. Jeżeli jest twór organizacyjny, to zawsze znajdzie się ktoś, kto to sfinansuje, a w tym przypadku sponsorów naprawdę nie zabraknie” – podkreślił Gediminas Grina dodając, że „wiadomo, jakie pieniądze przychodzą ze wschodniej strony”.
Propozycję likwidacji szkół mniejszości narodowych Grina ogłosił na swoim koncie na Facebooku, po tym, jak w mediach ukazała się nowa informacja na temat wyjazdów uczniów na kolonie do Rosji. Portal 15min.lt poinformował w tym tygodniu, że latem grupa uczniów z Wisagini brała udział w koloniach młodych wywiadowców, gdzie uczyła się maszerowania, strzelania, rzucania granatów.
Kresy24.pl/zw.lt, BNS

