We wczorajszej (6 lutego) rozmowie ze stacją 112 Ukraina Wołodymyr Wiatrowycz stwierdził, że “na Ukrainie nie ma żadnego kulltu Bandery”, a “Kaczyński przeszedł samego siebie w niezrozumieniu ukraińskiej i polskiej historii”.
“Niestety, jest to człowiek, który swoje wypaczone wyobrażenie o historii własnego narodu próbuje narzucać innym” – ocenił polskiego polityka szef ukraińskiego IPN. Zdaniem Wiatrowycza, wypowiedzi lidera rządzącej w Polsce partii “wskazują na pogardę dla Ukrainy” oraz dowodzą, że “ukraińską historię próbuje się wykorzystywać na wewnętrzny użytek w Polsce”.
Dla osiągnięcia polsko-ukraińskiego porozumienia w sprawach trudnych Wiatrowycz domaga się “maksymalnej depolityzacji dialogu”. Co przez to rozumie? “Wszystko, co mieli w tej dziedzinie do zrobienia politycy, zostało już zrobione w przeszłości” – oznajmił i rozdzielił role: polscy politycy mają zamilknąć, historycy kontynuować dyskusję, a społeczeństwo pracować na rzecz wzajemnego przebaczenia.
Z kolei prezes polskiego Instytutu Pamięci Narodowej, który udzielił wywiadu korespondentowi “Ukrinform”, podkreślił, że Polska ma jednoznaczne stanowisko w sprawie wydarzeń na Wołyniu i Wschodniej Małopolsce: “Nazywamy ludobójstwem”- powiedział Jarosław Szarek. Jego zdaniem, temat trudnej historii w stosunkach ukraińsko-polskich nie może pozostać poza zasięgiem wzroku polskich polityków. Szarek jest również przekonany, że Ukraina i Polska nie mogą uciec od problemów historycznych.
Cytowane obszernie przez ukraińskie media wczorajsze wypowiedzi Wiatrowycza były reakcją na słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyskiego w wywiadzie dla tygodnika “Do Rzeczy”, w którym przedstawił swoją wykładnię ostatnich wydarzeń w stosunkach polsko-ukraińskich: “Nie możemy przez lata zgadzać się, by na Ukrainie budowano kult ludzi, którzy wobec Polaków dopuścili się ludobójstwa, i to takiego, że choć trudno było przebić w okrucieństwie Niemców, to oni ich przebili. Krótko mówiąc, to sprawa pewnego wyboru Ukrainy. Powiedziałem wyraźnie panu prezydentowi Poroszence, że z Banderą to oni do Europy nie wejdą. To jest sprawa dla mnie jasna, bo wykazaliśmy ogromną cierpliwość, ale są jej granice”.
Kresy24.pl
