Były zastępca szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, porucznik rezerwy Igor Romanienko powiedział, że wycofanie wojsk z linii demarkacyjnej w Donbasie jest niezbędnym krokiem przygotowawczym do przywrócenia przez Ukrainę kontroli nad rosyjsko-ukraińską częścią granicy. „Jak dojdziemy do granicy? Wzajemnie wycofując żołnierzy” – powiedział w wywiadzie dla internetowego wydania gazety „Obozriewatiel”.
Według niego, „oni [Rosjanie – red.] będą wycofywać swoje wojska, uwalniając w ten sposób terytorium od uzbrojonych ludzi, i wtedy mogą się na nim odbyć wybory. My zaś wchodzimy tu siłami straży granicznej i sił pokojowych”.
Romanienko podkreślił, że w kontyngencie sił pokojowych nie mogą uczestniczyć nie tylko Rosjanie, ale też Białorusini, którzy są „bardzo zależni od Rosji”. Uważa on, że dopuszczalną opcją byłaby misja pokojowa, w której uczestniczyliby „Kazachowie lub Litwini”.
Stwierdził też, że wycofanie wojsk ukraińskich nie oznacza poddania się okupantom. W związku z tym przypomniał o podobnych przypadkach w czasie walk w Donbasie, i ostatni przykład wycofania wojsk w pobliżu Stanicy Ługańskiej. „Wycofanie wojsk jest konieczne, aby przerwaniu uległy ostrzały, a jest to warunek konieczny do przeprowadzenia wyborów” – przypomniał.
Romanienko skomentował także wyrażane obawy, że po wycofaniu wojsk ukraińskich miejscowi mieszkańcy tych terytoriów pozostaną bezbronni wobec okupanta. „Ale tutaj do działania przystępuje nasza policja i Gwardia Narodowa. W rzeczywistości pełnią funkcje, które muszą wykonywać” – podkreślił. Wyjaśnił też, że po przeprowadzeniu wyborów lokalnych, wojska ukraińskie przejmą kontrolę nad całym Donbasem i granicą.
Opr. TB, https://www.obozrevatel.com/
fot. www.youtube.com


