„O Noworosję będą walczyć jej nowo tworzone siły powietrzne” – głosi rosyjska propaganda. Czym dysponują, widać na załączonych filmach.
https://www.youtube.com/watch?v=fYxOT4M0gg0
https://www.youtube.com/watch?v=UIRYkr9yQZQ
Szkoleniowe maszyny Aero L-29 Delfin, wyciągnięte z ługańskiego muzeum awiacji, oczywiście nigdy nigdzie nie dolecą i nikomu zagrozić specjalnie nie mogą, jednak bardziej zrozumiałe wydają się w kontekście tych informacji rosyjskie komunikaty o ukraińskich „nalotach”.
„W wyniku serii nalotów przeprowadzonych przez ukraińskie siły zbrojne na dzielnice mieszkaniowe Gorłówki w Donbasie zginęło 30 cywilów, w tym dzieci” – poinformował w poniedziałek zastępca dowódcy sztabu DNR, Eduard Basurin. Dodał, że “bomby były zrzucane z samolotów Su-24 z wysokości około 5000 metrów, co znaczy, że nie wybierano wcześniej żadnych celów wojskowych. Bomby były po prostu zrzucane na miasto”.
Zgodnie ze znaną zasadą dramaturgii, sformułowaną przez rosyjskiegoklasyka Antona Czechowa, „jeśli coś zostaje pokazane, to będzie wykorzystane”. W innej wersji, ta sama zasada brzmi: „jeżeli w pierwszym akcie strzelba wisi na ścianie, w drugim lub trzecim ktoś musi z niej wystrzelić – inaczej strzelba nie powinna się tam znajdować”.
Co to oznacza w języku rosyjskiej propagandy w kontekście konfliktu na Ukrainie? Nic dobrego. “W obronie Noworosji” polecą zapewne samoloty bojowe, tyle że nie te z „ługańskich” czy „donieckich”, ale rosyjskich sił powietrznych. Lotnisko w Doniecku też byłoby tu zapewne nie od rzeczy.
Kresy24.pl

