W Moskwie wybuchły starcia między uczniami i studentami a OMON-em po tym jak władze nie pozwoliły na przeprowadzenie w stolicy festiwalu.
Do zamieszek doszło w sobotę, kiedy organizatorzy Festiwalu Kolorów 2015 postanowili przeprowadzić go pomimo zakazu wydanego przez władze dzielnicy Izmajłowo bez podania przyczyn. Festiwal trwał już dwie godziny, kiedy na miejscu pojawiły się siły policyjne.
W kierunku funkcjonariuszy i radiowozów posypały się kamienie i kije. Liczący ok. tysiąca osób tłum skandował niecenzuralne antyrządowe hasła. Wkrótce zamieszki przeniosły się w rejon dworca, gdzie młodzi ludzie rozbili policyjny posterunek, wdrapali się na kilka radiowozów i zniszczyli trolejbus.
W końcu OMON przystąpił do pałowania. Zatrzymano co najmniej kilkunastu uczestników zamieszek. Kilka osób trafiło do szpitali. “I co się tak cieszycie? Zaraz wam pokażemy jak się trzeba cieszyć!” – groził zatrzymanym obecny na miejscu starć szef władz dzielnicy Izmajłowo Oleg Krutilin.
Najwyraźniej obawy Władimira Putina przed “kolorową rewolucją” są w pełni uzasadnione, skoro największe od dawna starcia młodzieży z policją w Moskwie wybuchły właśnie na… Festiwalu Kolorów.
Kresy24.pl

