W nocy z 14 na 15 sierpnia obudziły mieszkańców Doniecka wybuchy, po których niebo rozjarzyło się ogniem. Nie były to jednak świąteczne fajerwerki, lecz – jak relacjonują mieszkańcy – śmiercionośny ostrzał prowadzony z południowych krańców miasta.
Ze wstępnej analizy zdjęć i nagrań wideo wynika, że do ostrzału użyto amunicji kasetowej, prawdopodobnie zapalającej, która eksploduje w powietrzu nad celami, uwalniając kilkadziesiąt do kilkuset mniejszych ładunków o polu rażenia boiska piłkarskiego (za pomocą tego rodzaju pocisków można też umieszczać urządzenia zakłócające i czujniki informujące o ruchach wojsk nieprzyjaciela).
Ostrzał na południowych przedmieściach Doniecka miał miejsce już po tym, jak przez granicę w Izwarino wtargnęła na teren Ukrainy rosyjska kolumna pancerna (PISALIŚMY O TYM TU) i po tym, jak szosą nr 21 wjechała do miasta kolumna czołgów.
Rosyjskie media i propaganda terrorystów na kontrolowanych przez nich terenach zaczęły natychmiast oskarżać Ukrainę, że ostrzelała przedmieścia Doniecka zakazanymi pociskami fosforowymi.
Tymczasem sztab ukraińskiej operacji antyterrorystycznej poinformował, że w tym czasie ataki artyleryjskie w całej strefie ATO były całkowicie wstrzymane.
Kresy24.pl/donetskie.com


