Gnał po pijaku samochodem na fałszywych numerach, próbował uciec przed kontrolą, a kiedy już został zatrzymany, wyciągnął pistolet i zagroził, że zastrzeli funkcjonariusza. Okazuje się jednak, że sędzia Władysław Oberemko nie popełnił żadnego przestępstwa – sąd zdjął z niego wszystkie zarzuty.
Wydawałoby się, że dowody przeciwko ukraińskiemu sędziemu z Obwodu Kijowskiego są oczywiste: zeznania dwóch świadków i policjantów, wydruk z alkomatu, a przede wszystkim nagranie wideo, na którym widać jak celuje z pistoletu do funkcjonariusza i grozi, że go zastrzeli. Następnie machając swoim immunitetem sędzia wsiadł do samochodu i po prostu sobie odjechał.
Okazuje się jednak, że ukraiński sąd nie dopatrzył się żadnej winy swojego kolegi i potraktował całą sprawę jako skargę ze strony prywatnej osoby – pomocnika funkcjonariusza drogówki. Ten zaś nagle na sali sądowej uznał, że nic się nie stało i sam poprosił o wycofanie oskarżenia. Protest prokuratury na nic się nie zdał.
Jedyną karą, jaką faktycznie poniósł sędzia-bandzior było więc tylko cofnięcie mu pozwolenia na broń.
Jak widać, nie tylko w Polsce wielu sędziów uważa, że stoi ponad prawem i wszystko im wolno. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że ta epidemia “sędziów – świętych krów” zostanie w naszym kraju ukrócona na tyle szybko, iż nie przybierze tak drastycznych form jak za naszą wschodnią granicą.
Kresy24.pl
