Pod koniec minionego i na początku tego roku doszło do co najmniej kilku przypadków, gdy rosyjskie okręty wojskowe zbliżyły się do granic wód terytorialnych Wielkiej Brytanii albo wręcz je przekroczyły.
Wczoraj podano, że fregata brytyjskiej marynarki wojennej HMS Westminster eskortowała przez Cieśninę Kaletańską (najwęższą część kanału La Manche) dwa rosyjskie okręty wojenne i dwa okręty pomocnicze, wracające do bazy w Kaliningradzie po ćwiczeniach na Bliskim Wschodzie. Z kolei w Wigilię inny brytyjski okręt, HMS Tyne pilnował rosyjskiej łodzi wywiadowczej, która przepływała przez Morze Północne i kanał La Manche, a śmigłowiec Wildcat eskortował dwie inne jednostki, które wpłynęły na brytyjskie wody terytorialne.
Minister obrony Wielkiej Brytanii Gavin Williamson zadeklarował wówczas, że „nie będzie się wahał przed obroną naszych wód terytorialnych”. – Nie będziemy tolerować żadnej formy agresji – dodał.
Dzisiaj brytyjski dziennik “The Times” podał, że NATO rozważa rozbudowę dowództwa Sojuszniczych Sił Morskich (MARCOM) w Londynie. Plany zakładają zatrudnienie do dwustu dodatkowych osób, co niemal podwoi obecne zatrudnienie w bazie. Jednocześnie amerykańskie władze pracują nad wznowieniem funkcjonowania podobnego dowództwa w USA, które zostało rozwiązane po zakończeniu zimnej wojny. Ostateczne decyzje mają zapaść najwcześniej podczas lipcowego szczytu NATO w Brukseli.
Oprac. MaH, Niezalezna.pl
fot. mil.ru, CC BY 4.0


