“Jednym z mitów, który starannie budowali białoruscy technolodzy, był obraz Aleksandra Grigoriewicza jako polityka niezależnego od Moskwy. Jeszcze do niedawna Łukaszenka odgrywał mało przekonujący, ale do pewnego stopnia skuteczny teatr, polegający na demonstrowaniu uległości wobec geopolitycznego kursu Kremla z jednej strony i „sojuszniczej neutralności” wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej z drugiej. Teraz mit ten rozsypał się jak domek z kart”.
Coraz więcej wyraźnych sygnałów pokazuje, że Rosja wciąga Białoruś w swoją wojnę z Ukrainą. Zdaniem Pawła Kosta i Wołodymyra Kopczaka Mińsk kapituluje przed Kremlem zachowując jednocześnie pozory suwerenności. Ukraińscy analitycy dowodzą w artykule pt. Front Północny opublikowanym na łamach Nowej Europy Wschodniej, że świadczy o tym min. odmowa udziału Aleksandra Łukaszenki w szczycie Partnerstwa Wschodniego, manewry Zapad-2017 postrzegane jako trening dowodzenia wspólnymi siłami obu państw przy pełnym podporządkowaniu armii białoruskiej rosyjskiemu dowództwu, deklaracja gotowości wysłania na Donbas kontyngentu sił pokojowych, czy wreszcie głośna sprawa zatrzymania przez białoruskie KGB Ukraińca, który przyznał się, że jest „etatowym pracownikiem Zarządu Głównego Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy” czyli szpiegiem.
Autorzy przypominają, że zatrzymany Ukrainiec to dziennikarz ukraińskich mediów państwowych Pawło Szarojka, któremu postawiono zarzut szpiegostwa na rzecz Ukrainy. Według oficjalnego komunikatu, który 20 listopada wydało białoruskie KGB, Szarojko stworzył siatkę agenturalną złożoną z obywateli Białorusi. Aresztowany miał też ujawnić, że jego działalność koordynował radca ambasady ukraińskiej w Mińsku Ihor Skworcow. Władze Białorusi ogłosiły tego ostatniego persona non grata, Kijów odwołał go do kraju, a następnie zastosował retorsje wobec dyplomaty białoruskiego na Ukrainie, – przypominają
“Takich incydentów na przestrzeni poradzieckiej było i jest wiele. Niestety, okoliczności opisywanego oraz szereg wydarzeń, które w ostatnich miesiącach miały miejsce wokół Białorusi, pokazują, że mamy do czynienia z wykorzystywaniem Mińska przez Moskwę w celu osłabienia Kijowa.
W dniu zatrzymania Szarojko spotkał się z pracownikiem rosyjskiej stacji telewizyjnej NTW. Ukraińskiemu korespondentowi zaproponowano rzekomo tajne dokumenty Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej, mówiące o przygotowaniach do wykorzystania przez rosyjską armię terytorium Białorusi do ataku na Ukrainę. W „dokumentach” była na przykład mowa o planach przerzutu na Białoruś rosyjskiej brygady rakietowej i batalionu do walki radioelektronicznej. Szarojko odmówił przyjęcia „dokumentów”, jednak gdy wrócił do domu, został zatrzymany przez białoruskie KGB. Taki zbieg okoliczności wyraźnie wskazuje na wykorzystanie przez Moskwę białoruskich służb, aby uderzyć w Kijów. Rosyjskie zabiegi przynoszą rezultaty, a władze Białorusi przekroczyły czerwoną linię.
Do myślenia daje także wybór ofiary prowokacji. W przeszłości Szarojko pełnił funkcję rzecznika prasowego wywiadu wojskowego Ukrainy. Stał się w ten sposób osobą publiczną, co sprawia, że prawdopodobieństwo, iż pracował dla służb specjalnych Ukrainy, jest bliskie zeru. Jego biografia predysponuje go za to idealnie do obsadzenia w roli „ukraińskiego agenta” przez rosyjską propagandę. Jego przypadek jest bliźniaczo podobny do głośnej sprawy zatrzymania pod takimi samymi zarzutami korespondenta agencji Ukrinform Romana Suszczenki – nie wspominając o kilkudziesięciu innych obywatelach Ukrainy więzionych obecnie w Rosji pod absurdalnymi zarzutami czytaj dalej …
Artykuł ukazał się w internetowym wydaniu Nowej Europy Wschodniej
Kresy24.pl/ab

